Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer
199
BLOG

Kwas, co przetrawia duszę

Zbigniew Ringer Zbigniew Ringer Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

To najbardziej tragiczna ze wszystkich tragicznych polskich dat. 17 września trzydziestego dziewiątego.
   Ponad dwa tygodnie walczą polscy żołnierze na bardzo szerokim froncie z hitlerem, do legendy przejdzie Wizna, Westerplatte, wieża w Gliwicach i dziesiątki, ba setki podobnych miejsc, gdzie  trwały walki i z lepszym i gorszym skutkiem walczyli Polacy z niemcami.. Walczą z jednym wrogiem 16 dni. 17 września wdali się sowieci na polskie ziemie. Zapanowały mord, bestialstwo, bandytyzm. To wszystko, co niesie z sobą komunizm. Zofia Nałkowska tak określiła oba systemy - niemiecki i sowiecki. "Niemiec walił obuchem w łeb, lecz o ile obuch nie trafił,  człowiek żył, choć pod ziemią wolny i piękny. Rosja działa jak  żrący kwas przetrawiający duszę narodu i zmieniający jej organiczny skład w amalgamat nie do poznania i w dodatku cuchnący".  Przywoływałem już raz i drugi Panią Zofie, ale dziś ten cytat stanowi swoisty wzorzec.Już kilkadziesiąt lat temu porzuciliśmy ten bestialski i zbrodniczy system, a jednak tkwi w narodzie coś z tamtego wzorca.  Źle mówię. Nie w narodzie, lecz w rządzących. Cały ów system, jaki wypracowała platforma, to nie jest ten cuchnący amalgamat zmieniający duszę narodu? A afera za aferą, korupcja, donosicielstwo, głupota urzędników i rządzących, kolesiostwo, niezdarność polityczna, kłamstwa, rozkradanie narodowego majątku przez ludzi władzy - to nie ten "żrący kwas przetrawiający duszę narodu"?
   A czymże innym jest ambergold, jakiś bank złodziejski i równie szemrana i złodziejska linia samolotowa; te wszystkie rzekome autostrady jakiegoś nowaka od transportu, który łże Polakom w żywe oczy, za swoim zresztą pryncypałem, równie oszukańczym i  bezczelnym Tuskiem, że poprawiają się drogi i tory w kraju.  Że Polakom żyje się lepiej, kopiując tu zresztą hasło gierka, że "Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatnio"
   Tusk, ty się wreszcie zreflektuj. Pogoń doradców i donosicieli, przejrzyj wolną prasę, ot choćby ostatnią Gazetę Polską, która zamieściła świetny dodatek o sowieckiej agresji na Polskę, właśnie mija jej kolejna rocznica. I dowiedz się wreszcie, że nie można opierać polityki państwa na przyjaźni z dwoma wrogami. Wiem, musimy żyć z nimi w zgodzie, ale nigdy w przyjaźni i w mizdrzeniu się do nich. Na Westerplatte toś  mało putinowi do tyłka nie wlazł, podobnie zresztą twoje umizgi do angeli są żałosne. Trzeba znać umiar i mieć przynajmniej odrobinę własnego honoru. Ale do kogo ta mowa! Ktoś, kto frymarczy własnym krajem, doprowadził gospodarkę do do ruiny, zaniedbał obronność kraju i wystawił jakby na sprzedaż obcym  - ten ktoś zrozumie sytuacje, w jakiej Polska się dziś znalazła?
   Niestety, nie mamy jako kraj prawdziwych przyjaciół. Sąsiedzi to malowane lisy, mało tego - jeden i drugi z łapami umoczonymi w polskiej krwi. Kandydat na prezydenta USA bawił niedawno w Warszawie, także ciepłe słówka, uprzejme gesty, nic nie znaczące obietnice. Prawda, Mitt odwołał się do przyjaźni polsko - amerykańskiej, ale z kolei - aby posłużyć się tu jednym tylko przykładem - Polacy, jako już nieliczni w Europie (a może wręcz jedyni) muszą nadal wystawać w konsulatach amerykańskich  o stempel w paszporcie. To tak postępuje się z przyjaciółmi, z sojusznikiem który jest najwierniejszy w Europie, a może i w świecie?  Który dał Ameryce Pułaskiego i Kościuszkę - imieniem zresztą wodza Tadeusza nazwana jest największa amerykańska uczelnia wojskowa West Point, a jego pomnik stoi u wejścia do kampusu. Prawdą jest także, że w czasie wojny i po niej  Roosevelt ani słowem nie zająknął się o Katyniu, choć doskonale wiedział, że sowieci popełnili tam najstraszliwszą ze straszliwych zbrodni. Bo sam walczył z Japończykami na wschodzie i tu potrzebne mu było sowieckie wsparcie wojskowe i odciągnięcie znacznych sił z frontu.  Zresztą chyba do dziś Ameryka nie podjęła katyńskiego tematu, bo przecież teraz jest ważny handel zagraniczny, współpraca wojskowa, własne interesy. To będziemy wracać do zbrodni sprzed tylu lat? A przecież jak w pieśni o Monte Cassino "Wolność krzyżami się mierzy..." I pamięć podobnie.
   Z niedawnych odwiedzin wymienię małą miejscowość podkrakowską, Lanckoronę. Właściwie swoista perełka budownictwa regionalnego, z atmosferą dawnej świetności, z której pozostał jedynie ładnie odnowiony mały ryneczek z ciekawymi i dobrze zachowanymi starymi domami. Cała reszta, to na poły ruina. A przecież w latach przedwojenny i krótko po - Lanckorona była szpanerskim quasi uzdrowiskiem,  z doborowym towarzystwem, które zjeżdżało tu dla blichtru i pokazania się. Pół rządu przedwojennego tu bywało, łącznie z samym Marszałkiem.  Dziś już nic z tych rzeczy. Smutek, pustka, a przecież to wyjątkowe miejsce, jakby stworzone do letnich krótkich wypadów. Są tu małe warsztaty rękodzielnicze, sympatyczna jedna i druga kawiarenka i z samego rynku widok na Babią Górę i górki nieco bliższe. Zaś ruiny starego zamku, to rzeczywiście istna ruina. Szkoda tego wszystkiego, bo nie odnawiane wkrótce się rozpadnie.
   Jakby Polska w pigułce.

Zapiski z Krakowa, ale nie tylko. Jest także o Polsce, o świecie, o przyrodzie, górach i o nartach. Pisane na gorąco, a wydawcą jest mój przyjaciel, Jacek Nowak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura