O tej porze każdego dnia pojawiają się ci sami panowie i te same panie, ale to już taki telewizyjny obyczaj. Są nienagannie ubrani, upudrowani, mówią wyraźnie, nie seplenią. I to jest telewizyjny wymóg. Gorzej z zapraszanymi gośćmi. Jest w partii polskich komunistów (ta partia oczywiście nazywa się zupełnie inaczej, jest w nazwie jakiś sojusz czy coś pokrewnego) facet od pokazywania się etatowego. Adwokat, gruby, ze świecącą się niczym prezydencki żyrandol, twarzą. Aż przykro patrzeć, a jeszcze bardziej przykro słuchać. Ale w tej dzisiejszej politycznej wielotorowości każdy może zabrać głos, natomiast nie każdy musi słuchać i oglądać. I z tej możliwości korzystam.
Poznikali natomiast z ekranów publicznej telewizji niemal całkowicie ludzie o odmiennej niż państwowa, orientacji. Jest jedna wykładnia, jedna idea, jedna słuszna partia. Nie wiem, na jakiej zasadzie ostał się w tejże tuskowej telewizji Cejrowski, człowiek o słusznej ideologii, nie kryjący swoich zapatrywań. Mało tego, swoje zapatrywania oficjalnie prezentuje i się nimi szczyci. W jednym z niedawnych tygodników, w Gazecie Polskiej wystąpił Cejrowski z pewnego rodzaju orędziem, wykupując miejsce reklamowe, gdzie napisał, iż robi to dla pomnożenie funduszów tej gazety, która - ale to już moje przypuszczenie - może mieć spore kłopoty finansowe. Nie zareklamuje się tam żadna państwowa firma, nikt kto chce mieć dobre układy z panującą szajko - sitwą nie zamieści ani jednego słowa w gazecie republikańskiej, o wyraźnie prawicowym nastawieniu. To jedyna wielkonakładowa tego typu gazeta w kraju, który choć szczyci się wielokulturowością i szerokim tak zwanym spektrum politycznym, to jednak zwalcza każdą ideologie, która nie pasuje do systemu. Jest w tym zagrożenie dla obowiązujących planów politycznych i jedynie słusznej ideologii.
Kiedy natomiast republikanie zaapelowali o udział w warszawskiej demonstracji dla poparcia telewizji TRWAM, to zjechały z całego kraju tysiące, ba, setki tysięcy patriotów. To nie musieli być akurat w stu procentach wyznawcy tej religijnej stacji, ale byli to ludzie ludzie, którzy chcieli zamanifestować publicznie swoje przekonania prawicowe i żądać pełnych praw dla telewizji spoza układu partyjno - państwowego. To nie jest łatwe, bo na pierwszym planie są białe kołnierzyki dworakowe, potem długo, długo nie ma nic, i gdzieś tam na obrzeżach oficjalnych stacji pokaże się coś, co mogło by robić wrażenie, że telewizyjny pluralizm jednak się tam gdzieś pląta.
Zaś urabianie płaskich gustów, epatowanie przy tej okazji swobodą i nonszalancją, mizdrzenie się do publiczności tych przede wszystkim różnej maści jurorów o wymalowanych twarzach, pań i panów wypowiadających się z pozornym znawstwem na każdy temat, to już taki marny styl współczesnej polskiej telewizji.
Niedawno powrócił do telewizji i do Polski temat smoleński. Przypomniały się chwile sprzed ponad dwóch lat, kiedy Polska stanęła osłupiona ogromem narodowej tragedii. Tuskowe "przepraszam" dziś zabrzmiało drwiąco i można sobie było darować takie niby-grzecznościowe i niby-kondolencyjne epitety. Tusk ma swój znaczny i znaczący udział w smoleńskiej katastrofie i przyjdzie czas, kiedy odsłonią się prawdziwe zdarzenia i dziś skrywane tajemnice Smoleńska 2010. Te spotkania polityczne w moskiewskiej knajpie, zalutowane trumny, podmiana ciał, ten bandycki uścisk obu premierów, polskiego i sowieckiego; ówczesne i dzisiejsze ekshumacje, pogarda wobec rodzin smoleńskich, rechot niesiołowskich nad grobami pomordowanych - przyjdzie czas, kiedy Polska upomni się o Smoleńsk i zarówno sowieci jak i Polacy będą musieli nie tylko pokazać całą prawdę, ale te prawdę ogłosić światu. Aby nie było tak jak z Katyniem sprzed ponad siedemdziesięciu laty. Świat wiedział o tym niemal nazajutrz po zbrodni, ale polityczna chwila wymusiła na aliantach zachodnich zatrzymanie tej tajemnicy dla siebie.
Dziś co prawda o wszystkim można mówić niemal natychmiast po zdarzeniu, ale polityka ma tu swoje prawidła. My możemy domniemywać, że to był zamach, możemy być o tym nawet przekonani i mamy niemal dowody w ręku, ale politycy mają swoje powody, aby sprawie nie nadawać rozgłosu i aby było cicho nad tą trumną. Jest zbyt wielu polityków zaangażowanych w te tragedię, zbyt wiele politycznych interesów uwikłało się w Smoleńsku, aby można to było jednoznacznie określić, wyjaśnić, zakończyć Wystarczy przypomnieć katastrofę gibraltarską, aby uświadomić sobie, że są sprawy, które ciągną się latami i choćby wyjaśnienie miało być proste i jednoznaczne, to często stoją za tym ciemne polityczne interesy. I równie często są to ludzie mający zaufanie społeczne, cieszący się renomą mądrych i skutecznych polityków, ale oni także uwikłani są układami, związkami towarzyskimi, pieniędzmi.
Taki jest świat polityki i tak na dobrą sprawę on nigdy nie był inny.
545
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)