Plotek (aż dziwne, że nie bliźniaczy Salon24..) donosi,
że zmiażdżyło Kurskiego:
jacek-kurski-zmiazdzony-za-pomysl-koncertu-dla-obroncow-granic
Zmiażdżyło go, bo w dobie koncertów chopinowskich (Chopin tyż był uchodźcą), zrzutek na uchodzące matki z dziećmi na rekach, majek-staśko i lemparcianych macic na granicach i tym podobnych iventow ośmielił się zrobić „koncert poparcia dla obrońców polskich granic - w jednej z baz wojskowych WP na wschód od Wisły, z udziałem europejskich gwiazd”
Tam Hołdysy, Ochojskie, byłe prezydenty i prezydentowe nawołują..
a on takie coś!! normalnie faszyzm! a nawet kaczyzm!
Nie trzeba było długo czekać:
Skandal! Ten Kurski nie tylko spełnia marzenie kaczora i wraca do PRL-owskiej tradycji kołobrzeskich festiwali komunistycznej piosenki żołnierskiej. Gdyby tylko o to chodziło.. ale on Będzie grał na tragedii uchodźców, w czasie gdy tam umierają, będzie wydawał pieniądze na pisowską propagandę, zamiast na kubki termiczne, cieple skarpety i posiłki dla głodujących żołnierzy [yyy.. chodzi o tych zwyrodnialców topiących małe dziewczynki w bagnach i polewających wodą na śmierć małych chłopczyków?!]..
i tak dalej, i tak dalej
Z tych różnych humanitarno-deMOkratycznych komentarzy
miażdżących Kurskiego jeden mnie poruszył:

Zgadzam się z nim, ale nie jest mi wstyd.
Niech się wstydzą ci, którzy je odwracają
i ci, którzy dali im się otumanić.
jak znam życie, pudelkiem zmiażdżony Kurski zrobi ten koncert.
Odwracaczom na pohybel. i dobrze.
-


Komentarze
Pokaż komentarze (12)