moi znajomi sympatycy platformy, sympatycy konfy..
mam takich w swoim otoczeniu.
Spotykamy się, rozmawiamy ze sobą. Ostatnio jacyś tacy mniej waleczni, wyciszeni, wytłumieni. Zwiędli. Rozmawiamy o tym, że jest nieciekawie: że drożyzna, że uchodźcy (o nachodźcach nie rozmawiamy), czy damy radę na dłuższą metę, jak to się rozwinie, że putin, zagrożenie. O zdrowiu, o depresji sobie rozmawiamy, o oszczędnościach, o niepewności
Unikamy łączenia kropek.
Tylko oddziaływania krótkiego zasięgu.
Nie rozmawiamy o kaczorze, tusku, platformie, czy pisie. Ani o sądach (o konstytucji to już od dawna), o banderowcach, "prawach kobiet" (o klimacie nigdy nie rozmawialiśmy, o KK rzadko). O szczepionkach, pandemii, ograniczeniach, tarczach też nie. O wartościach europejskich, o UE też już nie rozmawiamy.
To tematy passe, nie wypada ich roztrząsać.
Trzeba było wojny, by do tego dojść.
Mimo wszystko, to dobry objaw. To znaczy, że znajomi jeszcze rokują.
Przestałem im wypominać, dokuczać. Gdy przypadkowo zawadzimy
o "te tematy", szybko i zgodnie schodzimy na pogodę, na wiosnę..
Oni potrzebują teraz wyciszenia, odcięcia.
Tak jest w moim realu. Bojowy, paranoiczny antyPiS został mi tylko w internecie.
tylko tu istnieje tusk, bodnar, lempart, ochojska, mazguła, braun, korwin
i ich gorliwi wyznawcy.
-


Komentarze
Pokaż komentarze (22)