Napiszę tak.
Jako obywatel niechętnie widzę dalsze utrzymywanie się Jarosława Kaczyńskiego w polityce. A tym bardziej jego pretendowanie do bycia premierem. Zawistny, obrażalski, chorobliwie żądny władzy, cyniczny, nierzadko hipokrytyczny, jak samemu stwierdził - startujący do wyborów pod wpływem prochów. To, że wchodzi w tyłek Białemu Domowi (a w obecnych czasach jest to de facto prawie zbieżne z wchodzeniem w tyłek Żydom) to się nie różni od Platformy, ale dodatkowo za jego rządów konflikt z Rosją mógłby zdarzyć się pełną gębą. Dodatkowo jego wpadki to woda na młyn dla PO.
Niemniej, jako konstytucjonalista na chwilę obecną nie znajduję powodów, aby stawiać J. Kaczyńskiego przed Trybunał Stanu. Podobnie odnośnie Zbigniewa Ziobry.
A opinii publicznej proponuję przyjrzeć się tym, co najgłośniej krzyczą w ostatnich miesiącach za Trybunałem Stanu; można się zastanowić czy sami mają umyte uszy i nic za nimi, że tak się wyrażę myśląc o partii Zbychów, Mirów, partii ,,liberałów-aferałów''; podobnie można się zastanowić odnośnie partii przetrwalnikowej starych PZPRowców.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)