Zbliża się druga rocznica katastrofy Tu-154M. W kilka dni po niej, nie zważając na nic, pojechałem do Warszawy, gdy trumna Lecha Kaczyńskiego zawitała w stolicy. Stałem na drodze jej przejazdu, jak i z tysiącami innych osób na Krakowskim Przedmieściu. Po mniej więcej tygodniu pojechałem do Krakowa na Wawel. Na drugą rocznicę katastrofy Tu-154M planowałem udać się do Smoleńska, aby uhonorować ofiary tego tragicznego wypadku lotniczego. Ale 10 kwietnia nie znajdziecie mnie pod lotniskiem Siewiernyj, a przynajmniej nie w bieżącym roku. Dlaczego? W międzyczasie wiele się zdarzyło. Kwestia tej katastrofy została przez PiS, przez Jarosława Kaczyńskiego wplątana do rozgrywek politycznych. Przepełnione cynizmem i obłudą stwierdzenia, sugerowanie niestworzonych historii, to wszystko sprawiło, że nie mam ochoty za dużo się w tym babrać. Szkoda, że wspomniane siły usilnie starały się i starają się zobrzydzić tą sprawę i to nie tylko mnie, bo jakby nie patrzeć jest to największa katastrofa w historii Polski od czasu wystąpień na Wybrzeżu podczas grudnia 1970 oraz od stanu wojennego w 1982 roku.
384
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)