Mógłbym napisać, że Gazeta Polska to dla mnie prawicowy odpowiednik szmatławca jakim jest Gazeta Wyborcza (zwłaszcza od czasu katastrofy Tu-154M). Mógłbym też napisać, że nie wszędzie zgadzam się z polityką Orbana.
Ale zamiast tego, to co dzisiaj napiszę, to gratulacje dla red. Sakiewicza oraz uczestników ostatniej wyprawy do Budapesztu na 15 marca (narodowe święto Węgier).
Jednak nie wszyscy byli rad z tego wyjazdu. Odnośnie tego artykuł na Fronda.pl (tu link) wraz ze swoistą puentą:
Węgierski bloger Maria, krytykując premiera Viktora Orbana, napisał, że chce on „importować" 15 marca do Budapesztu "statystów - klakierów z Polski".
Bloger, znany ze swej niechęci wobec rządów FIDESZu, w taki właśnie sposób wyraził się o akcji „Gazety Polskiej” i polskich środowisk prawicowych, by pojechać do Budapesztu i wspólnie z Węgrami obchodzić ich święto narodowe. Spontaniczna akcja Polaków przedstawiona została jako intryga Orbana. Oburzenie blogiera podchwyciły media liberalne, w tym znaczący tygodnik „HVG”.
Środowiska wrogie premierowi Węgier mogą być natomiast zadowolone z reakcji niemieckich towarzyszy, na których zawsze mogą liczyć. Lewackie organizacje w Niemczech zapowiedziały bowiem, że 24 marca będą protestować pod ambasadą Węgier w Berlinie przeciw polityce Viktora Orbana. Polacy mają jeszcze świeżo w pamięci oddziały lewackich bojówkarzy atakujące na ulicach Warszawy polskich patriotów podczas ostatniego Święta Niepodległości.
Bloger Maria, który przedstawia się jako były student z Krakowa, żali się, że Polacy, nie rozumiejąc sytuacji na Węgrzech, burzą odwieczną sympatię między dwoma narodami i „mieszają się w wewnętrzne sprawy" Węgier.
No cóż, gdyby Bem, Dembiński czy Wysocki nie mieszali się do wewnętrznych spraw Węgier, to pewnie dzień 15 marca nie byłby tam dziś świętem narodowym.


Komentarze
Pokaż komentarze