Za Rzeczpospolitą:
Izrael likwiduje ambasadę w Egipcie, sześć miesięcy po szturmie na jej siedzibę w Kairze - poinformowały agencje, powołując się na władze kairskiego lotniska i pragnącego zachować anonimowość izraelskiego dyplomatę.
Władze lotniska powiedziały, że dwa izraelskie samoloty wojskowe opuściły Kair w środę przed świtem wywożąc dokumenty i urządzenia pochodzące z ambasady. Według nich Kair opuścił także ambasador i personel.
Egipskie media poinformowały w środę, że Izrael zwrócił się do władz egipskich z prośbą o umożliwienie ewakuowania ambasady przez samoloty izraelskich sił powietrznych.
W egipskim MSZ potwierdzono tę informację, lecz nie było mowy o tym, czy chodzi też o wywiezienie personelu. Strona izraelska nie komentuje poczynań w związku z ambasadą w Kairze.
Egipskie źródła utrzymują, że izraelski ambasador wyjeżdża tylko na kilka dni, lecz wróci, by pełnić swe obowiązki w rezydencji na obrzeżach miasta. Ambasada Izraela do ataku mieściła się w centrum Kairu. Po szturmie egipskich demonstrantów w październiku roku ubiegłego Izrael postanowił przenieść cały personel do oddalonego od centrum rejonu, gdzie mieści się rezydencja ambasadora.
Zwinięcie izraelskiej ambasady w Kairze może być związane, jak piszą agencje, z niedawnymi wypowiedziami w egipskim parlamencie. Nazwano w nim Izrael "wrogiem numer jeden" i jednogłośnie opowiedziano się za wydaleniem izraelskiego ambasadora oraz za wstrzymaniem eksportu gazu do państwa żydowskiego.
Czmychają znad dolnego Nilu aż się kurzy. Zobaczymy czy Izrael, a za nim być może USA - czy w przyszłości uznają nowy, demokratyczny Egipt za ,,oś zła'', po tym jak odsunięto od władzy kacyka Mubaraka.


Komentarze
Pokaż komentarze