Zmuszać kobiety do pracy do 67 roku życia to pomysł bezecny, nikczemny. Musimy się temu sprzeciwić.
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński wszczął się ostatnio na wyżyny populizmu w pejoratywnym tego wyrazu znaczeniu. Kaczyński mówi, że kobiety są w Polsce zmuszane do pracy. Jest to oczywistą nieprawdą, o czym wspomniałem w poprzednim wpisie - nikt nie musi pracować, jeśli nie chce. Natomiastm jest druga sprawa. Kaczyński mami kobiety, jakoby mogły pozostać one przy niższym progu emerytalnym, mimo, że statystycznie żyją dłużej od mężczyzn, a średnia wieku nadal się wydłuża.
Policzmy.
Powiedzmy, że współczesna kobieta zaczyna pracować średnio w wieku 23 lat. Przy wieku emerytalnym ustawionym na 60 lat daje to 37lat przepracowanych. Jednocześnie szacuje się, że dla kobiet około 85 lat. Tak więc 37 lat pracy i 25 lat emerytur? No ludzie kochani jaki system emerytalny ma to utrzymać??
To przerzucenie wieku emerytalnego do 67 roku to nie jest jakieś mocne działanie w tym kierunku, tylko absolutne minimum, aby system emerytalny mógł w ogóle jeszcze nadal funkcjonować przez kolejne lata.
Tak więc drogie panie, nie wierzcie sprzeciwowi Kaczyńskiego tutaj, bo to tylko tania polityczna gadka, na którą nie miałby pokrycia i w efekcie czego, albo musiałby zrobić podobnie, albo system by zbankrutował i zostałybyście na lodzie, że się tak wyrażę.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)