Znowu objawił mi się sen, sen z przerażającą wizją. Ukazujący co się może stać, jeśli PiS dojdzie do władzy. To by mogła być totalna katastrofa.
Jestem w istocie rzeczy arcydemokratą. Ale PiS nie pozostawia wyboru jak to, że powinno się wszelkimi sposobami postawić tą partię, a raczej sektę - tam gdzie też miejsce Komunistycznej Partii Polski, czyli poza nawias demokracji. Ugrupowanie Kaczyńskiego samo się tam stawia z chwilą przekroczenia ostatecznych granic i wołaniu publicznie ,,zamach, zamach''. Niech Kaczora postawią przed Trybunałem Stanu, niech nie dają koncesji zaprzyjaźnionym z nim mediom, niech choćby wrzucą do kamieniołomów. Wszystko jedno, byle już nigdy ten psychopata nie odzyskał władzy. Nie tylko całościowo co w przypadku tych osłów i tak nie wydaje się możliwe (mimo zdawałoby się posiadania w zasięgu ręki niemało zachęcających doktryn w polityce wewnętrznej), ale choćby w koalicji. Bo Kaczor weźmie ,,resorty siłowe'', a potem albo poustawia koalicjanta, tak by mieć wolną rękę, albo w ten czy inny sposób go zniszczy jak to ma w zwyczaju.
Dla wszystkich sekciarzy zapatrzonych w Kaczora leci disclaimer, że nie jestem PO-wcem. Wielokrotnie krytykuję PO, także na tym blogu; ostatnio również za stwarzanie swoistego zagrożenia bezpieczeństwa narodowego - wysyłanie F-16 do Izraela i pozwalanie tym samym Żydom na ewidentną chęć wciągnięcia Polski do potencjalnej wojnie przeciw Iranowi (choć np. też taki Dorn, czy też Dornbaum z Solidarnej Polski wręcz otwarcie zachęca w tym celu do współpracy z reżimem syjonistycznym).
Co nie zmienia faktu, że nie można zastąpić Platformy PiSem, bo to tak jakby zamienić siekierkę na kijek. Ich ostatnie posunięcia ukazują, że coraz bardziej prawdopodobne, że w przypadku przejęcia władzy te oszołomy zaprowadziłyby wielką tragedię nad Polskę.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)