Robert Smoleń Robert Smoleń
2538
BLOG

Nie rozumiem wrzawy o raport MAK

Robert Smoleń Robert Smoleń Polityka Obserwuj notkę 58

 

W ciągu ostatnich trzech dni wysłuchałem opinii z grubsza dwóch tuzinów prawdziwych ekspertów od lotnictwa – pilotów wojskowych i cywilnych, inżynierów, w zdecydowanej większości polskich. Wszyscy twierdzą, że analiza przyczyn katastrofy 10 kwietnia przeprowadzona w raporcie MAK jest rzetelna i kompetentna. Niektórzy zgadzają się, że działania kontrolerów lotu na lotnisku w Smoleńsku są okolicznością katastrofy (ale żaden nie twierdzi, że to jej przyczyna); większość jednak sądzi, że kontrolerzy postępowali prawidłowo. Niestety, przyczyny katastrofy rzeczywiście okazały się „arcyboleśnie proste”.
Kończy się etap ustalenia technicznych przyczyn wypadku i sformułowania wniosków mających zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości. Komisja Jerzego Millera przedstawi własne ustalenia i wnioski, komplementarne wobec rosyjskich. W naszym, polskim interesie jest, aby wszystkie te konkluzje spożytkować po to, by żaden więcej samolot z VIPami Rzeczypospolitej na pokładzie nie spadł. Wszystkie rekomendacje temu służące muszą zostać bezwzględnie wprowadzone w życie. Dotyczy to i sterylnej kabiny, i szkolenia pilotów, i zarządzania jednostką wyspecjalizowaną w przewozach tej kategorii pasażerów, i ścisłego przestrzegania procedur, i wszystkich innych spraw wymienionych przez MAK i polską komisję. Dotyczy to także tego, aby nie latać na zamknięte rosyjskie lotniska wojskowe, słabo wyposażone i nieprzystosowane do bezpiecznego lądowania, a być może także brania poprawki na pracę rosyjskich kontrolerów (skoro Rosjanie nie chcą tego przyznać, sformułujmy ten wniosek sami i nawet poinformujmy o nim wszystkie inne państwa UE albo i ICAO). Także następne pielgrzymki do Katynia powinny być dowożone mniej komfortowo, ale za to bezpieczniej z oddalonego normalnego lotniska.
Dotychczasowe ustalenia – powtórzmy: techniczne – nie mają nic do rzeczy jeśli chodzi o rację stanu, prestiż państwa, dumę i honor, politykę czy stosunki międzynarodowe.
Pomysł, aby ustalenia, do których doszli eksperci w ciągu kilkumiesięcznej pracy, odrzucał Sejm – składający się z polityków – jest kuriozalny, ale w pewnym sensie zrozumiały. Na płaszczyźnie zewnętrznej to konsekwentna linia; już w 2005 roku znajomy i znany profesor, specjalista od stosunków międzynarodowych wieszczył, że Lech Kaczyński w razie wyboru wypowie wojnę jednocześnie na dwóch frontach, Moskwie i Berlinowi. Na płaszczyźnie wewnętrznej: każda okazja dobra, by podgrzać wojnę polsko-polską i zmobilizować własny elektorat. Na płaszczyźnie psychologicznej: Jarosław Kaczyński chyba bardziej czuje się depozytariuszem pamięci o bracie, niż realnym politykiem.
Jednak zwidy i mary trzeba rozwiewać, tajemnice wyjaśniać, prawdę chronić, a emocje studzić.
PS. Zgadzam się, że zupełnie bez sensu było wyeksponowanie na konferencji prasowej MAK informacji dotyczącej generała Błasika.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (58)

Inne tematy w dziale Polityka