Jakby nie patrzeć na problem migracji proto Celtów i Celtów i związanej z tym dyfuzji kulturowej, czy ekonomicznej, to niestety niewiele rzuca się w oczy i tylko umacniamy nasza niewiedzę, a wszystko rozbija się o brak zapisków stricte celtyckich (nie znali pisma). Wszystkie zatem relacje o nich opieramy na nielicznych i lichej wartości faktach i faktoidach u autorów starożytnych i antycznych, jednak bardzo nierzetelnych i nieobiektywnych, a zatem do naszego poszukiwania kompletnie niepotrzebnych, dlaczego? Finalnie poczynając od Juliusza Cezara i jego „Wojen Galijskich” mamy sporo wiadomości o przegranych, podbitych Galach (Celtach), które to wiadomości niewiele nam wnoszą szczegółów z życia codziennego ówczesnych Celtów (Galów), oprócz oczywiście wiadomości stricte militarnych: o sposobie walki, uzbrojeniu, fortyfikacjach, itp. oczywiście są tam informacje o systemie i wierzeniach religijnych, ale dla przykładu popatrzmy na pewien fragment:
„Locus classicus dla celtyckich bogów Galii to ustęp w Commentarii de bello Gallico (52–51 pne; Wojna galijska) Cezara, w którym wymienia pięć z nich wraz z ich funkcjami. Merkury był najbardziej czczonym ze wszystkich bogów i można było znaleźć wiele jego wizerunków. Merkury był uważany za wynalazcę wszystkich sztuk, patrona podróżników i kupców oraz najpotężniejszego boga w sprawach handlu i zysków. Po nim Galowie uhonorowali Apolla, Marsa, Jowisza i Minerwę..” Basta! Bzdury grecko-rzymskie, a nie system wierzeń celtyckich. Ale co mogło obchodzić światłego Rzymianina, w co wierzą jego nowi niewolnicy?
Wszystkie późniejsze relacje i opowieści stworzone na Łacińskim Zachodzie były naznaczone niby stygmatami, takimi właśnie pogardliwymi i nic nie mającymi wspólnego z rzeczywistą wiedzą o Celtach, wiadomościami.
Innym przykładem, już z epoki wczesnego chrześcijaństwa:
„według legendy w IIIwne do Chartres przybywają pierwsi chrześcijanie i odnajdują w grocie ze studnią celtycką rzeźbę brzemiennej kobiety (była to figurka bogini Epony -prawdopodobnie), którą uznają za wyobrażenie brzemiennej Marii Panny. Uznają to za cud i budują pierwszy drewniany kościół ; otóż do dziś istnieje dębowa kopia owej oryginalnej rzeźby (oryginał spłonął w pożarze w1194 roku). Podczas pożaru ocalała inna święta relikwia – sancta camisia, czyli suknia, którą miała na sobie Maria Panna podczas narodzin Chrystusa. Wydarzenie to (ocalenie sukni) zostało uznane za cud i dlatego cystersi zdecydowali się na budowę kamiennej świątyni – nazwiska budowniczych katedry nie są znane; odbudowę prowadzono w latach 1194–1220. W tak spektakularny sposób powoli poznajemy historię Zachodu, to odkrycia, cudy, pożary, i znowu cuda.. piękne to, lecz do historii Celtów wnosi niewiele.. choć przecież Templariusze « maczali » palce w odbudowie, kodując wiele wiadomości m.in o Arce Przymierza wśród przeszło 8000 płaskorzeźb pokrywających zewnętrzne i wewnętrzne ściany i plafony Katedry w Chartres, piękna historia, ale na potem, aha jest tam w owym labiryncie rzeźb sugestia, jakoby z Egiptu przywędrowała owa brzemienna bogini i jest to w istocie (wg. Jakiegoś templariusza_kamieniarza) bogini Izyda będąca jakoby wzorem do utworzenia Marii Panny, ah te średniowieczne opowieści, a jakby było komus malo, to proszę jest tam i hipoteza na temat tajemnicego ludu morza, który wylądował na ziemi Kenet (czarna ziemia – Egipt) i byli to Karnutowie, Celtowie -Czarni, którzy porwali rzeźbę Izydy i uwieźli ją, a jakże, w okolice Auriacum rzymskiego miasteczka, które dało początek Chartres, a Karnuci, to ci właśnie rezydujący na tych terenach przed chrześcijanami:)
Un possible, nikt nic nie wie, trzeba porzucić bajkowe historie Zachodu i udać się gdzie? Na Wschód, na ziemie między Odrą i Wisłą, gdzie Wschodni Celtowie zetknęli się ze Scytami.
Wschodni Celtowie odegrali w dziejach k u l t u r y środkowoeuropejskiej
między IV w. p.n.e. a II w. n.e. wielką, jeszcze nie dość sprecyzowaną
rolę. Wiąże się z nimi bardzo blisko problem celto-scytyjski.
Alexandre Bertrand na przełomie XIX i XX w. w LareligiondesGaulois,lesdruidesetledruidisme, podkreślając podobieństwa między
instytucją druidów a lamaistycznymi klasztorami w Tybecie oraz syberyjskim szamanizmem, postawił interesującą koncepcję, iż instytucja druidów miała silny wpływ nie tylko na kulturę duchową, ale także na ekonomikę i ustrój plemion celtyckich. Bertrand bodaj pierwszy opublikował posągi bóstw celtyckich w ,,pozycji Buddy”.
J. Déchelette w swoim wspaniałym dziele pt. Manueld’archéologiepréhistorique,celtiqueetgallo-romaine poruszał wielokrotnie zagadnienie bliżej nie zdefiniowanych wpływów „orientalnych” oraz celto-scytyjskich kontaktów, dzięki którym rozpowszechnił się u Celtów użytek długich spodni oraz torquesów (metalowych kamei, oplatających szyję). No, nareszcie prawdziwi badacze zabrali się za celtycki węzeł gordyjski. Kontynuator dzieła Déchelette’a H. Hubert uważał, że Celto-Scytowie to plemiona handlujące bursztynem.
Zagadnienie celto-scytyjskie, a nade wszystko związki pewnych elementów wierzeniowych, podobieństw w motywach zdobniczych w kulturze celtyckiej i scytyjskiej poruszali m. in. H. Minns, P. Goessler,
K. Schefold, W. Jenny, P. Jacobstahl, M. Jahn, H. Kühn, H. Preidel
i inni, a z historyków zaś F. Stähelin, G. Dottin i S. Feist. Interesowali
się nim także i rosyjscy uczeni, jak A. Spicyn i M. Rostowcew.
Problem celto-scytyjski w historycznych granicach ziem Polski na-
szkicowała w 1930 r. J. Rosen-Przeworska, dając zestawienie podówczas
znanych zabytków lateńskich o charakterze celtyckim lub stanowiących
ich wyraźne naśladownictwo. Badania terenowe w tym zakresie prowadzili w okresie międzywojennym M. Śmiszko i T. Sulimirski, wzbogacając materiał wykopaliskowy o charakterze celtyckim z zachodnich obszarów sowieckiej Ukrainy.
Bon, i tak wypadło z badan i wykopalisk, ze tereny na których leży dzisiaj Polska, a więc mniej więcej między Wisłą, a Odrą znalazły się w zasięgu Wschodniej Celtyki między IV w. p.n.e. a II w. n.e., stanowiąc niejako pomost między Wschodem a Zachodem. Jest to jednocześnie granica nigdy nie powstałego Imperium Celtów. Przez te tereny wiodły bursztynowe szlaki, ale nigdy nie pomaszerowały tędy legiony rzymskie.
Uratowały nas dwie rzeczy/sprawy:
Schlacht im Teutoburger Wald lub Varusschlacht, także Hermannsschlacht jednym słowem manto, jakie plemiona germańskie spuściły trzem legionom rzymskim, co raz na zawsze zahamowało marsz Rzymian w stronę Laby, wiem wiem, niektórzy Imperatorzy próbowali zmienić decyzje Oktawiana Augusta, jak Marek Aureliusz chociażby, ale fatum Lasu Teutoburskiego i wojowniczość Germanów, zatrzymała status quo, do dziś niektórzy tego żałują,; romanizacja, itd.
Sprawa druga, to istnienie w owym czasie potężnego Imperium Scytów, owszem; na przełomie VII i VI w. p.n.e. Scytowie najechali ludy kultury łużyckiej żyjące między Odrą i Wisłą. W 2016 roku w miejscowości Chotyniec na Podkarpaciu, odkryto grodzisko Scytów, które zbudowano w VIII wieku p.n.e. Obiekt o wymiarach 610 × 600 m był jednak najdalej na zachód położonym punktem osadniczym tego ludu. Prawdopodobnie byli to Neurowie ze scytyjskiego kręgu kulturowego w Europie, którzy nie byli zainteresowani zawładnięciem właśnie tym obszarem, poza tym Celtowie i Scytowie byli w jakiś sposób (podejrzewam, ze mistyczny) ze sobą powiązani.
Scytowie mniej więcej od polowy VIwpne, aż do końca tysiąclecia byli potężnym Imperium i aż do upadku ich ostatniego państwa na Krymie, w II wieku naszej ery nie było na nich lewara. Pośrednio to tłumaczy powód, dla którego Celtowie zrezygnowali z budowy Imperium, na rzecz małych klanowych oppodium/ twierdz, które kontrolowały tylko najbliższe szlaki handlowe. Na Zachodzie stracili wszystko: i Celto-iberię i Galię, i Brytanię, Norikum i Recję oraz Armorykę. W Centrum usadowili się Germanie, a Wschód.. Wschód był słowiańsko – celtycki.
CDN
RobertzJamajki
artykuł ukazał się rowniez na:https://robertzjamajkisite.wordpress.com/


Komentarze
Pokaż komentarze (10)