22 obserwujących
498 notek
270k odsłon
  120   2

Wierzenia i obrzędy celtyckie

Bogini Brigid podczas święta Imbolc
Bogini Brigid podczas święta Imbolc
Imbolc to celtyckie święto ognia na cześć słońca nabierającego mocy. Było obchodzone w środku zimy 1 lutego. Zwiastowało zanikanie zimy, nadejście wiosny, ciepła i nowego życia. Poprzez trzydniowe świętowanie, chciano dodać sobie i naturze energii, by światło powróciło jak najszybciej. Święto miało też przynosić oczyszczenie ogień i wodę. W trakcie jego obchodów Celtowie szczególnie czcili boginię Brigid.

 Wiedzę o cywilizacji Celtów czerpiemy z zachowanych pomników kultury celtyckiej, ze świadectw pisarzy greckich i rzymskich oraz z tradycji, która przetrwała do naszych czasów w bogatej spuściźnie kultury irlandzkiej.
Należy z góry zastrzec się, że definicja „religia Celtów” jest raczej umowna, gdyż religia ta nie stanowi zjawiska jednorodnego. Uczeni, w myśl interpretatio romana, jak to określił Tacyt, szukali przede wszystkim podobieństw z mitologiami klasycznymi: grecką i rzymską. Dopiero współcześnie zaczęto wyłuskiwać spod łacińskiego nalotu rodzime pierwiastki i odrębności religii celtyckiej. W tym aspekcie wiele zagadnień trudnych i niejasnych stało się zrozumialsze i łatwiejsze do odczytania. Źródeł w tym zakresie istnieje sporo: celtyckie, galijskie, gallo-rzymskie źródła archeologiczne i ikonograficzne, monety, teksty pisarzy klasycznych (Cezar, Lukianos, Diodor i inni), inskrypcje średniowieczne na pomnikach w Irlandii, Walii, Szkocji (legendy i eposy), wreszcie przeżytki etnograficzne. Zagadnienie obejmuje bardzo rozległy okres, bo od VI wieku p.n.e. do XII wieku n.e. Oczywiście w ciągu tak długiego czasu religia Celtów musiała ulegać przeobrażeniom, odchyleniom i deformacjom, tym bardziej różnym, że ślady jej występują na obszarze rozciągającym się od granicy francusko-iberyjskiej po Azję Mniejszą.
Spróbuję tu przedstawić zagadnienie uporządkowane według dzisiejszego stanu wiedzy, omawiając zarówno Gallów z zachodniej Galii, której granica sięgała mniej więcej Renu, jak i wschodnich Celtów, a więc zjawiska z okresu od VI wieku p.n.e. do IV wieku n.e. oraz wierzenia średniowiecznej Irlandii VII-XII wieku n.e. gdyż wzajemnie się one uzupełniają. Używać będę określenia „celtycki”, jako pojęcia najbardziej ogólnego.
Wierzenia i obrzędy celtyckie, jak wszystkie inne, wyraźnie dzielą się na cykl rodzinno-społeczny i cykl doroczny. W obu cyklach wyróżnić można bardzo stare i pierwotne formy wierzeń, przekazane przez minione pokolenia. Na nie nawarstwiały się wierzenia późniejsze, bardziej skomplikowane w formie i wysublimowane w treści, jak również wierzenia licznych ludów podbijanych oraz sąsiadujących z Celtami.
Gdy w końcu VI wieku p.n.e. Celtowie ukazali się na widowni dziejowej, proces kształtowania się ich religii był już na ukończeniu. Niektóre elementy składowe, których korzenie sięgają neolitu, uświęcone kanonem tradycji, utrzymywały się bardzo długo, a ślady ich można stwierdzić nawet w chrystianizmie średniowiecza. Są to przeżytkowe formy totemizmu, kultu zmarłych i kultu przodków, kultu Wielkiej Bogini-Matki-Ziemi, kultu ognia i wreszcie kultu solarnego. Heterogeniczny charakter religii Celtów tłumaczy, dlaczego coraz to inne elementy brały górę w różnych okresach i u różnych plemion pod wpływem rozmaitych bodźców, począwszy od ekonomicznych, a skończywszy na politycznych. I tak różnice między wierzeniami zachodniogalijskich, a wschodnich plemion celtyckich są dość wyraźne. Szczególnie ostro ujawniają się przeżytki ustroju macierzystego i patriarchalnego, dalej proces rozpadowy ustroju rodowego i zalążki feudalizmu. Celtowie wierzyli, iż dusze zmarłych i dusze nie narodzonych dzieci przebywają w pobliżu wielkich, kamiennych pionowo ustawionych głazów, czyli menhirów. Po dziś dzień bezpłodne
Bretonki mają zwyczaj udawać się pod taki menhir i ocierać się o niego, co ma ułatwić zajście w ciążę. Są to przeżytki jakichś obrzędów o charakterze fallicznym. Dusze oczekujących na narodziny dzieci przebywały też w świętych źródłach, jeziorach, rzekach i nad oceanem albo w drzewach.
W średniowiecznej Irlandii każdy klan posiadał swoje drzewo, otaczane ogromną czcią, zapewne w miejscu, gdzie zbierały się klany. Najczęściej była to jabłoń. W ikonografii celtyckiej pospolite są wizerunki kwitnącej gałęzi, ptaków i wreszcie linie faliste, będące symbolem wody. Gałąź kwitnącą spotyka się często na monetach wschodnioceltyckich, nierzadko z wyobrażeniem konia; występuje ona także na słynnym kotle z Gundestrup (Dania), ponadto na wielu płaskorzeźbach zdobiących ołtarze celtyckie i gallo-rzymskie.
Nie wiadomo wprawdzie, jak w połowie ostatniego tysiąclecia n.e. wyglądało u Celtów przyjęcie członka klanu (rodu) – noworodka, ale w Irlandii i Francji, a więc na terenach ongiś celtyckich, jeszcze w końcu IX wieku n.e. znano zwyczaj kuwady. Polegał on na tym, że mężczyzna w czasie połogu żony wstrzymywał się od jedzenia lub na odwrót, był intensywnie żywiony, kładł się do łóżka, udawał, że odczuwa, a niekiedy nawet odczuwał bóle porodowe. Albo też przez kilka dni po porodzie, kiedy kobieta szła do swych gospodarskich zajęć, mężczyzna leżał w łóżku i przyjmował życzenia. O obrzędzie tym, szeroko na świecie rozpowszechnionym, wspomina Strabon oraz Diodor, a zatem był on znany w pierwszych wiekach n.e. u Iberów i Celto-Iberów.
Z drugiej strony według Appoloniosa z Rodosu i Valeriusza Flaccusa kuwadę znały też plemiona nadczarnomorskie. Kuwada była najprawdopodobniej obrzędem pospolitym w ustroju matriarchalnym i stanowiła akt uznania noworodka przez mężczyznę, który był „wstępniem” do rodu matki.
Stosunkowo dobrze znana jest bardzo ciekawa instytucja fosterage’u, czyli altramu w średniowiecznej Irlandii (altram – żywiciel dzieci, rodziny). Altram polegał na zwyczajowym oddawaniu dziecka na okres siedmiu lat do obcej rodziny. Przybrany ojciec wraz z przybraną matką mieli ogromny wpływ na ukształtowanie charakteru dziecka, które przez całe życie czuło się silniej związane z przybraną rodziną niż z własną. Oczywiście wybór nie mógł być rzeczą przypadku, był raczej przemyślany, nawet zwyczajowo ustalony. Dziecko oddawano często do rodu matki, gdyż należało do niego według prawa. Altram, instytucja bardzo popularna w
średniowieczu, wiąże się, jak i kuwada, z ustrojem matriarchalnym. Niestety, nie znamy starszych niż średniowieczne śladów tego prawa zwyczajowego, jednak częstotliwość wzmianek o nim w eposach i legendach świadczy o jego znaczeniu.
Pokrewieństwo liczyło się tylko ze strony matki, a dzieci ślubne miały te same prawa co nieślubne. Bogowie, heroje i irlandzcy królowie byli niemal z reguły nieślubnymi dziećmi, co z kolei rzutowało na irlandzką hagiografię chrześcijańską. Między innymi święta Brigitta, opiekunka bardów-śpiewaków, kowali i lekarzy, była także nieślubnym dzieckiem. Podkreślić należy, że bardowie, kowale i lekarze należeli do konfraterni druidów i późniejszej od niej instytucji filedhów. Pierwowzorem świętej Brygitty była kapłanka druidów Britta. Irlandzcy królowie, a raczej królikowie, panujący nad obszarem w przybliżeniu równym naszemu powiatowi, podobnie jak i riksowie z połowy ostatniego stulecia p.n.e., posiadali nie mniejsze uprawnienia religijne niż przydani do nich druidzi. Król dziedziczył władzę nie po ojcu, ale właśnie po matce, gdyż tylko matka mogła przekazać „królewską krew”. Władza jednak w pełni nie była dziedziczna, gdyż król musiał ponadto być wybrany przez zbór klanów. Ceremonii dokonywano na cmentarzu, przy grobie królewskiego przodka (m.in. w Tarze w Irlandii znajdowało się najwspanialsze miejsce zboru, słynny zaś kamień koronacyjny La Fail w opactwie Scona). Jednym z ciekawszych obrzędów intronizacyjnych było zabicie przez kandydata klaczki, z której gotowano „rosół” obrzędowy. Dopiero po kąpieli w tym rosole król stawał się w pełni władcą. Mięsem z ofiarnego zwierzęcia dzielili się wszyscy obecni wchodząc w rodzaj pokrewieństwa z osobą królewską.
Z irlandzkich tekstów średniowiecznych wiadomo, że król był w zasadzie mężem wszystkich kobiet (ius primae noctis) i zapewniał im płodność. I tu znowu występują wyraźne przeżytki matriarchatu oraz związanego z nim kultu Wielkiej Matki: Matki-Ziemi. Bóstwo kobiece było emanacją i kwintesencją tego ustroju i przetrwało znacznie dłużej niż sam ustrój. W obrzędzie intronizacyjnym, będącym z kolei jakby nadbudową zwykłych obrzędów inicjacyjnych, którym poddawano młodzież celtycką, widać wyraźnie powiązanie z kultem kobiecego bóstwa.
Nie tylko druid, jako oficjalny kapłan, ale także król, poprzez krew matki i kąpiel w rosole końskim, stawał się pełnomocnikiem i reprezentantem bóstwa, uzyskiwał moc równą boskiej. Król w zastępstwie bóstwa zapewniał podległym mu ludziom, bydłu i gruntom płodność, urodzaj.
I na odwrót, jak głosiły legendy irlandzkie, w wypadku kiedy tron obejmował samozwaniec, wszystko w królestwie niszczało, plony były marne, bydło nie rozmnażało się, ludzie chorowali. Wiąże się z tym bardzo ciekawy wątek legendarny. Mianowicie w Tarze do królewskiego wozu zaprzęgano konie jednakowej maści, które nigdy przedtem nie chodziły w zaprzęgu. Konie stawały dęba, o ile kandydat na króla nie był godzien tego zaszczytu. Wizerunek konia, głowy końskiej lub protom zwierzęcia spotyka się bardzo często na różnych drobnych przedmiotach, jak fibule (zapinki) czy klamry do pasa, znajdowane głównie w kobiecych grobach wczesnej fazy La Tene’u, a nawet jeszcze wcześniej, w starszym okresie żelaza, zwanym halsztackim. Motywy te występują także na naczyniach brązowych z tego okresu. Koń przedstawiany jest również bardzo często na monetach celtyckich, i to przede wszystkim u Celtów wschodnich (Austria, Czechosłowacja, Panonia) z II – I wieku p.n.e.,niejednokrotnie w powiązaniu z gałęzią czy zieloną wicią.

RobertzJamajki

CDN

artykuł ukazał się rowniez na: https://robertzjamajkisite.wordpress.com/

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale