Zimowa miłość
Zwarłaś dłonie zmarznięte pod szalem..
Horyzont był blady, pełen śniegu łez
Wyczekiwanie duszę goryczą i żalem
poiło Twe ciało po brzeg i po kres.
Zapłakałaś w śnieżną kurzawę do mnie
Gorzkim skurczem ból usta Ci zwiódł.
A ja biegłem schodami przez Ziemię,
biegłem ku Tobie, bez tchu aż do wrót.
Zawołałaś: ,,Tu jestem! Nie zmyl drogi!
Spiesz się! Bez Ciebie nie chcę już żyć.."
I ten uśmiech Giocondy, tak drogi
i te słowa: ,,Czekam tu.. Przyjdź".
RobertzJamajki&StanKubik


Komentarze
Pokaż komentarze (19)