to zupełny paradoks.
Taki sam zresztą jak obowiązkowe codzienne czytanie Gazety Wyborczej i oglądanie od deski do deski znienawidzonego TEFAŁENA (TVN).
Takie refleksje mnie nachodzą, gdy widzę wysyp 1000 i jednej notki na temat wczorajszego programu Lisa, który gościł Kaczyńskiego.
No to ja Wam śmieszni pisofile powiem tak:
- Nie oglądałem wczoraj Lisa, bo nie oglądam jego programów.
- kupuję GW tylko w czwartek, piątek i sobotę. W czwartek dla Dużego Formatu, w piątek dla Gazety Telewizyjnej, w sobotę dla Wysokich Obcasów.
- TVN 24 mam co prawda często włączony, ale chyba nie tak często jak Wyt śmieszni pisofile.
Reasumując, pisofile jesteście żałośni, niemniej jesteście najwierniejszymi czytelnikami znienawidzonej gazety i najwierniejszymi oglądaczami znienawidzonej stacji TV oraz znienawidzonego programu najbardziej znienawidzonego dziennikarza.
Ha ha ha


Komentarze
Pokaż komentarze (16)