Zadziwiająco udana czarna komedia wyśmiewająca kult "superbohaterów" (Batman, Spiderman, Superman), ale czy tylko.
Poniekąd to temat dla nas nieco obcy, ale nie szkodzi to dobrze się na nim bawić również nam swojskim Polakom.
W skrócie ten film to historia o safandule, nieudaczniku i nudziarzu Frank D'Arbo, który utracił piękną żonę (Liv Tyler) na rzecz miejscowego bossa narkotykowych dilerów (Kevin Bacon) i pragnie ją odzyskać.
Żeby to zrobić postanawia walczyć jako "superbohater" The Crimson Bolt (u nas Kosa na przestępców) z przestępcami.
W pewnym momencie dołącza do niego świetna Ellen Page (pamiętna ciężarna nastolatka z filmu Juno) i zostaje jego partnerką w walce z przestępcami jako Boltie (u nas Siekierka).
Co dalej się dzieje, nie napiszę, bo nie chce popsuć Wam fajnej zabawy.
Brzmi to wszystko głupio, ale naprawdę się trzyma kupy, a dodatkowo przebija przez ten film jakiś rodzaj egzystencjalizmu.
Dla mnie zadziwiające jest to, jak w tej co by nie powiedzieć komedii jest tyle agresji, przemocy i brutalności.
Ciekawostką jest, że w przeciwieństwie do innych komedii nie wszyscy główni bohaterowie filmu dożywają jego końca.
Jest to pewne novum.
Tak czy owak, gorąco polecam ten film.
We mnie wzbudził tyle rozbawienia, co odrazy.


Komentarze
Pokaż komentarze