Tytułowy Charley Varrick jest byłym pilotem-kaskaderem, który po zakończeniu kariery założył firmę agrolotniczą.
Okazuje się wnet, że firma słabo prosperuje i lepiej jest napadać na małe banki w zadupiastych rejonach USA i je rabować.
Mały zysk, ale małe ryzyko.
Jeden z takich napadów kończy się fiaskiem, a w dodatku giną policjanci, żona Charleya, Nadine oraz jego wspólnik.
Wraz z ocalałym wspólnikiem – Sullivanem i pieniędzmi udaje się Varrickowi ujść pościgowi.
Przeliczając zabowane pieniądze, okazuje się, że jest to suma zbyt wielka jak na mały prowincjonalny bank i kilkadzieesiąt razy większa niż oficjalnie podają wiadomości w radio.
Varrick nie ma wątpliwości, że to pieniądze mafii, która kradzieży swojej właśności nie wybacza nigdy i nikomu.
Nie zamierzam opisywać dalszej części filmu i choć film ten nie jest arcydziełem, niemniej ma dużo takiego dusznego, czarnego klimatu z filmów Dona Siegela.
Zapomniałbym wspomnieć, że ten film to dzieło zapomnianego nieco amerykańskiego reżysera, który stworzył tak ciekawe filmy kryminalne jak choćby "Zabójcy" czy "Brudny Harry".
Tytułowym Charleyem jest Walter Matthau, zaś jego wspólnikiem Andy Robinson (psychopata Skorpion szukany przez Harry Callahana).
Warto zobaczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)