Czechow w wydaniu amerykańskim, choć może nie do końca jest to wariacja na temat "Trzech sióstr".
Film opowiada bowiem o perypetiach trzech sióstr pochodzących z aktorskiej rodziny i żyjących w Nowym Jorku oraz ich bliskich.
Klamrą tego filmu dziejącego się na Manhattanie jest Dzień Dziękczynienia.
Historię Hannah i jej sióstr poznajemy w szeregu epizodów, z których każdy poświęcony jest innej postaci. Epizody subtelnie się zazębiają, aby spotkać się w finałowej sekwencji rodzinnie spędzonego święta.
W telegraficznym skrócie wygląda to tak:
Hannah (Mia Farrow) jest aktorką teatralną odnoszącą sukcesy, osobą będącą podporą rodziny, chętna do bezinteresownej pomocy, a dodatkowo spełnioną w małżeństwie z Elliottem (znakomity Michael Caine z dziwną fryzurą - dostał Oscara za tę rolę).
Holly (Dianne Wiest - Oscar za tę rolę) to roztrzepana, znerwicowana, niespełniona aktorka, która dopiero co rozstała się z narkotykami, ale z zapamiętaniem stara się odkryć co ma robić w życiu.
Lee (Barbara Hershey) żyje w jakimś dziwacznym związku z dużo starszym od siebie artystą Frederickiem (Max von Sydow), ale jednocześnie jest obiektem westchnień Elliota.
Dodajmy do tych postaci Woody Allen w roli Mickeya, byłego męża Hannah, hipochondryka, któy po rzekomo wykrytym u niego raku rozstaje się z pracą producenta telewizyjnego i zaczyna poszukiwania religijne, które prowadzą jego Żyda do religii katolickiej, ale również do wyznawców Hare Krishna.
Cytat z Tołstoja, któy pojawia się w filmie "Jedyna absolutna wiedza, którą może zdobyć człowiek, to ta, że życie nie ma sensu" dobrze oddaje sens tego filmu.
Filmu świetnego zaznaczam, który gdy zachodzi taka potrzeba w zależności od okoliczności komentuje kwestie miłości, zdrady, przemijania, zaufania czy poszukiwania sensu życia w sposób gorzki, ironiczny bądź refleksyjny.
Film zdobył trzy Oscary '86: za oryginalny scenariusz Woody Allena oraz drugoplanowe role Dianne Wiest i Michaela Caine.
Należały się te nagrody bez dwóch zdań.
Oglądając ten film naszła mnie taka refleksja jak słabe obecnie filmy robi Allen w pórównaniu z tymi sprzed 30 - 40 lat.
Zabawne zaś jest, że im słabsze tworzy filmy, tym większą cieszy się sławą.
I na koniec taki cytacik z filmu "Hannah i jej siostry"
Mickey (Woody Allen) przyszedł do swoich rodziców, aby poinformować ich Żydów, że przechodzi na katolicyzm. Rodzice zwłaszcza mama rozpaczają.
Mama do ojca: "No wytłumacz mu"
Ojciec: "A skąd ja mam wiedzieć! Nawet nie wiem, jak działa otwieracz do konserw!"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)