Subtelny i pogodny (sic) film o umieraniu.
Tak o umieraniu, które nie musi być porażająco smutne.
W skrócie film traktuje o młodej (23 lata) dziewczynie Ann (w tej roli świetna Sarah Polley), matce 2 uroczych dziewcząt i szczęśliwej żonie, która dowiaduje się, że jest chora na raka i pozostało jej 2 -3 mieiące życia.
Po krótkiej chwili skrajnej rozpaczy postanawia nie mówić o wydanym na nią wyroku nikomu.
Uzasadnia to na jednym z wielu nagrań na kasety magnetofonowe, których dokonuje i które zamierza zostawić córkom, mężowi, matce (Deborah Harry, pamiętacie ją jako Blondie) - otóż nie chciałaby odchodzić z tego świata w szpitalu ze śiadomością, że na korytarzu tłoczą się jej bliscy, pozbawieni nadziei i pełni żalu.
Ta dzielna dziewczyna postanawia za to w ciągu krótkiego czasu, jaki jej pozostał na dokonanie paru rzeczy, których do tej pory zrobić je nie było dane: zmienić fryzurę, zrobić sobie wystrzałowy manicure, pojechać nad morze, odwiedzić ojca, który siedzi od lat w więzieniu, mówić codziennie po 1000 razy córkom, że je kocha, pić alkohol i palić paierosy bez umiaru, przespać się z kilkoma mężczyznami itd itp.
Niektóre z tych postanowień Ann wykona, innych nie - tak jak w życiu.
Wydawałoby się, że film jest słodki i błahy, ale zapewniam Was, że nie ma w nim ckliwości, ani banału.
Muszę przyznać, że reżyserce i zarazem scenarzystce (radzę zwrócić uwagęna tę Hiszpankę, Isabel Coixet) udało się uniknąć czyhających na nią pułapek, pójściu w płaski melodramat.
Film naprawdę porusza, niby historia prosta, niby nic takiego, niby nic takiego szczególnego się nie dzieje, ale ...
Gorąco polecam, dawno nie widziałem tak dobrego filmu, na którym przyznaję w pewnym momencie chciało mi się popłakać.
Kapitalne kino.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)