Przeszłość jest atrakcyjna tylko w teraźniejszości - taką oczywistą prawdę z wdziękiem człowieka tłuczącego zżęte zboże cepem przedstawia nam w tym filmie bożyszcze ludzi nie znających się na kinie, Woody Allen.
Problem z Woody Allenem jest taki, ze kiedyś głównie w latach 70-tych, ale i 80-tych tworzył genialne filmy, na których można było się pośmiać głównie z ułomności ludzkiej natury, ale i zadumać nad, że tak górnolotnie napiszę, istotą człowieczeństwa.
Obecnie w jego filmach nie pozostało z tych rzeczy powyżej nic.
Stały się pocztówkami z kolejnych miast europejskich.
Dlaczego Alllen kręci obecnie pocztówki, ano dlatego, że naiwni Europejczycy dają mu pieniądze, których juz dalej nie chcą dawać jego rodacy, Amerykanie.
Allen brnie więc z banału w banał, tworząc tak niedobre filmy jak ten.
Szkoda mi gościa, który tak deprecjonuje sam siebie.
Czas na emeryturę, Woody.
Czytałem gdzieś, że jakby Polacy dali mu około 13 melonów baksów, to zrobiłby pocztówkę z Krakowa.
Pani Kolenda - Zaleska, gdyby to się ziściło, to chyba z tego powodu nie wytrzymalaby i popuściłaby.
Mam nadzieję, że my Polacy nie będziemy takimi głupkami jak Francuzi, Hiszpanie, Anglicy, którzy sfinansowali takie gnioty jak "O pólnocy w Paryżu, "Vicky Cristina Barcelona" czy "Scoop".


Komentarze
Pokaż komentarze (9)