Dla jednego mojego kolegi pod rozwagę
(Mama do Taty) - Znowu zaparkowałeś samochód na samym słońcu, no przecież wiesz, że lakier płowieje. (Mama do Marii) Co się tu dzieje? Coś ty zrobiła z ustami? Dlaczego ty nie jesteś w łóżku, przecież jesteś chora
(Maria, córka) - Zapomniałam, że sobie posmarowałam. Mamo, Józek przyszedł
(Mama) - No widzę, że przyszedł kolega. (Mama do Taty) Sprzątnij te swoje klamoty
(Tata) - Widzi Pan wczoraj postawiłem wóz pod drzewem i ptaki go tak ob tego
(Mama) - Co ty wygadujesz
(Maria do Józka)- Przedstaw się
(Józek)- Pani pozwoli, że się przedstawię. Nazywam się Józef Moneta.
(Mama) - Bardzo mi miło. To Pan jest tym kolegą, który rzucił studia. Tak, Mario?
(Maria)- Mamo rozbierz się, bo Józek przyszedł
(Mama)- No widzę, że przyszedł, no i co?
(Józek)- Może nie jest to najbardziej stosowna chwila, ale ja przyszedłem prosić o rękę Pani córki
(Mama)- Hm, cóż to znowu, jakiś młodzieżowy żart w waszym stylu, tak?
(Maria)- Nie mamo, to nie jest żart.
(Józek)- Proszę pani, ja nie żartuję z pieniędzy. Tu jest 27 tulipanów po 15 zł, dlatego, że Maria ma 27 lat. 27 tulipanów.
(Maria)- Niestety.
(Mama)- A ile lat ma pan, proszę pana? Czy Pan zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności? Na pewno jest Pan inteligentnym, młodym, dobrze zapowiadającym się człowiekiem. Chciałabym w to wszystko wierzyć.
(Maria)- Mamo, ja bardzo cię proszę.
(Mama)- Moje dziecko, ty najpierw posprzątaj na stole
(Maria)- Naprawdę, to nie jest odpowiednia chwila, żeby sprzątać ze stołu.
(Mama do Taty) - Ty też weź te klamoty. (Mama do Marii) Idź do łóżka, a my porozmawiamy poważnie. (Mama do Józka) Proszę niech Pan siada
(Maria)- Nie pójdę do łóżka.
(Mama) - Maria rzeczywiście ma 27 lat, słusznie Pan to zauważył, ale nie ma do czego się spieszyć., ma jeszcze dużo czasu., ma dużo przyjaciół, ma w czym wybierać, proszę Pana, a Pan? Chciałabym wiedzieć co Pan sobą reprezentuje, kim Pan jest, czym się Pan zajmuje, można wiedzieć?
(Józek)- Ja w zasadzie niczym oprócz tego, że sypiam z Pani córką i chciałbym ten stan zalegalizować.
(Mama)- I to przyszedł mi Pan powiedzieć. Podziwiam pańską bezczelność.
(Józek) To nie jest bezczelność proszę pani tylko pani musi się zdawać sprawę z konsekwencji tej sytuacji. Ja np. jestem osobiście przeciwnikiem tych sztucznych poronień.
(Maria d Józka)- Ty gnojku
(Mama)- To są proszę pana szczyty chamstwa proszę pana. Nie mogę znieść. (Mama do Taty)Zrób coś.
(Tata)- Tak, no to co może kawy czy herbaty
(Mama)- Oszalał, obraża mnie w moim własnym domu, a on nawet nie zareaguje. (Mama do Józka) Ja proszę, żeby pan natychmiast opuścił mój dom. Proszę wyjść !!!
(Józek)- Bardzo chętnie, bardzo chętnie.
(Mama)- Proszę wyjść !!!
(Józek)- Niech pani pilnuje swojej córeczki , aż się zestarzeje


Komentarze
Pokaż komentarze