scena ze słynnego "Czterdziestolatka".
Śmiech i zabawa
Robotnik 1 – Gdybym wiedział, że tu takie ściany, to w ogóle nie podjąłbym takiej roboty.
Robotnik 2 – To jakiś bunkier, wilcze gniazdo, a nie mieszkanie. (do Marka ) Mały, chono tu. Masz 20 zł, dołóż 5 i przynieś trzy piwa.
Marek – Ja nie piję piwa
Robotnik 2 – Patrz pan jaki chitrus. To ja za ciebie wypiję. No?
Marek – Ja nie mogę wychodzić, mama mi kazała mieć panów na oku.
Robotnik 2 – Patrz pan jaki chitrus. Co to znaczy na oku?
Marek – No, żeby panowie nie grzebali w szufladach, nie wyjadali z lodówki, no i żeby panowie nie zaglądali do kredensu, bo tam jest wódka.
Robotnik 2 – Widzisz pan jaki chitrus.
Robotnik 1 – Jakbym wiedział, że tak będzie, to bym w ogóle do tej roboty się nie najął.
Robotnik 2 – Mały, a jakbym tak poszedł do kredensu, to co byś zrobił?
Marek – Mam za raz lecieć do pana Karola go zawiadomić, a jakby nie było pana Karola, to mam lecieć do pana Walendziaka.
Robotnik 2 – Tak?
Marek – Tak.
Robotnik 2 – To zasuwaj, a ja idę do kredensu. No ?
Marek – No.
Robotnik 2 – No idę, no zasuwaj. I już jestem. Widzi pan jaki chitrus. Trzymają alkohol w kredensie.
Robotnik 1 – A co to jest?
Robotnik 2 – To jest winiak luksusowy polisz
Robotnik 1 – Jakbym wiedział, że mają taką wódkę, to w ogóle tej roboty nie podjąłbym się.
Marek – To znaczy, że panowie nie będą pili tej wódki?
Robotnik 2 – Co kawalerze mówisz?
Marek – To znaczy, że panowie nie będą pić?
Robotnik 2 – Widzisz pan jaki chitrus. Trudno jak nie ma innej , to wypijemy taką.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)