1 października 1985 r. ukazał się ten album.
Nie pamiętam kiedy tę płytę po raz pierwszy przesłuchalem, ale od razu mnie urzekła taką swoją bezpretensjonalną lekkością.
Sam zespół nie był mi zupełnie nieznany, bo zanim urzekła mnie "Macalla", to oglądałem z zapałem całkiem ciekawy serial "Robin z Sherwood" z Michaelem Praedem w roli głównej i z ich muzyką.
Chyba każdy pamięta te nastrojowe, tajemnicze utwory w stylu "Robin (The Hooded Man)" .
Tak więc na Clannad byłem przygotowany, ale "Macalla" mnie zastrzeliła.
Ta płyta przerosła moje oczekiwania.
"Macalla" to płyta, która przyniosła zespołowi międzynarodowy sukces i nic dziwnego, bowiem zawiera ciekawą mieszankę celtyckiej muzyki folkowej, wytrawnego popu, a nawet rocka.
Gdy dodamy do tego, że zespół napisał niesamowite zapadające w pamięć i duszę melodie, jak również to, że harmonie wokalne na tym albumie są niezrównane, to nic dziwnego, że sukces był murowany, zwłaszcza, że poprzedzały go ciekawe płyty: "Magical Ring" i soundtrack do serialu "Legend".
Na tej płycie Clannad znalazł złoty środek pomiędzy folkiem i poprzednio prezentowanymi magiczno-bajkowymi klimatami a wyrafinowanym popem.
Album zaczyna się krótką nastrojową śpiewaną po irlandzku balladą "Caisleán Óir" ("Golden Castle).
Ta pieśn to przede wszystkim piękne harmonie wokalne w wykonaniu członków zepołu, ich firmowa specjalność przy delikatnym akompaniamencie harfy.
Poprzednia piosenka przechodzi płynnie w "Wild Cry", z obłędnie brzmiąca Moyą Brennan. Dochodzi w tej piosence saksofon Mela Collinsa, pierwszej gwiazdy ex - King Crimson, która pomogła w powstaniu tego niezwykłego tego albumu.
Od tego utworu rozsypuje się worek z przebojami.
"Closer to Your Heart"- pierwszy singiel z płyty, zrealizowany w 1985 r. Tego utworu nie warto przedstawiać, bo chyba jest powszechnie znany. Jest taką samą wizytówką zespołu, jak "In a Lifetime".
Ciekawe, że to jest popłynięcie w kierunku muzyki popowej, a podróż ta jest udana, czego nie można powiedzieć o następnej płycie "Sirius" z 1987 r.
Tam już poszli o jeden krok w stron popu za daleko i przekroczyli granicę dobrego smaku, którą prezentują w tej piosence i nie tylko.
![]()
"In a Lifetime"- niesamowity duet Moyi i Bono (U2), trzeci singiel z płyty wydany w styczniu 1986 r. Żadne komentarze nie pomogą, trzeba tego utworu koniecznie uważnie wysłuchać. Jest to prawdziwa perełka. Wzrusza i poraża.
![]()
"Almost Seems (Too Late to Turn)"to drugi singiel z płyty, wydany w listopadzie 1985 r. Utwór utrzymany w średnim tempie, równie piękny co poprzednie z ciekawą partią gitary elektrycznej.
![]()
"Indoor" to jedyny utwór z płyty za którym nie przepadam. Jakiś banał z niego wychodzi, choć nie mogę powiedzieć, żeby Moya Brennan nie zachwycała swoim głosem. Nie wiem może marudzę, ale ja bym odpuścił ten utwór
"Buachaill Ón Éirne" to kolejny utwór śpiewany po gaelicku
Minimalny akompaniament gitarowy i niebiański głos Moyi Brennan.
Wspaniała muzyka, wspaniały śpiew, docieramy schodami do nieba.
A oto próbka tekstu, jakby ktoś chciał pośpiewać z Moyą.
Buachaill ón Éirne mé is bhréagfainn féin cailín deas óg.
Ní iarrfainn bó spré léi, tá mé féin saibhir go leor
Is liom Corcaigh dá mhéid é, dhá thaobh an ghleanna, is Tír Eoghain,
Is mura n-athra' mé béasaí, is mé an t-oidhre ar chontae Mhuigheo
"Blackstairs"- śpiewany przez Paula Brennana, a nie przez Moyę Brennan. Piosenka ta jest miłym urozmaiceniem i udowadnia, że nie tylko Moya Brennan dysponuje świetnym wokalem.
"Journey's End" -bezpretensjonalna skoczna piosenka, przepięknie i tak lekko zaśpiewana przez Moyę. Niebański głos. Fantastyczna rzecz.
"Northern Skyline" - fajna końcówka, szybszy kawałek, znakomite dopełnienie całego albumu.
Reasumując, płyta przyniosła grupie sławę, a mnie wiele muzycznych wzruszeń.
Ciarán Ó Braonáin – bass, guitar, keyboards, vocals
Máire Ní Bhronáin – vocals, harp
Pól Ó Braonáin – flute, guitar, percussion, vocals
Noel Ó Dúgáin – guitar, vocals
Pádraig Ó Dúgáin – guitar, mandolin, vocals


Komentarze
Pokaż komentarze (2)