Sezon na leszcza w reżyserii Bogusława Lindy
przejechać się, podymać, znowu się przejechać, podymać.
Wózek (Bolec): Chciałem go od razu odstawić, szefuniu, na parking,poważka, nie chciałem jumać tych kółek, zwyczajnie no, zobaczyłem fajny wózek, pomyślałem ile wyciąga, wsiadłem, to wszystko, jak na spowiedzi mówię, no.
Mróz (Dziędziel): Co się gapisz, kazał ci ktoś przerwać.
Wózek: No na spoko, mówiłem już nie chciałem kraść tej fury, kto by chciał ukraść taki samochód, po prostu chciałem się przejechać, sperawdzić ile wyciąga, podjechać pod laskę, zatrąbić, wziąć ją ze sobą, przejechać się, podymać, znowu się przejechać, podymać.
Gliniarz (LInda): Dobra koleś wsadź sobie palce w uszy i gadaj to samo tylko głośniej.
Wózek: Ze jak?
Gliniarz: Nie dyskutuj ze mną, wkładaj palce i powtarzaj.
Wózek: Jak już wcześniej mówiłem, nie chciałem ukraść tego samochodu ......
Gliniarz: Musimy się napić
Mróz: Stary, chciał zajebać moje auto spod komendy. Czujesz?
Wózek: ...chciałem się przejechać, zobaczyć ile wyciąga, chciałem podjechać pod laskę, zatrąbić, wziąć ją ze sobą, przejechać się, podymać, znowu się przejechać, podymać....
Gliniarz: Puśc go zgoliłem leszcza. Jest flaszka.
Mróz: Głośniej
Wózek: ....pojeździć z laseczką, podymać, potem znowu pojeździć.....
Mróz: Jest okazja?
Wózek: ...zakręcić parę razy na ręcznym, ominąc kilka, podymać, po prostu, podjechać po laskę, na ręcznym , po prostu i podymać i tak pojeździć, a potem oddać, słowo honoru daje, nic nie ściemniam.
Mróz: Spierdalaj i to już.
Wózek: Dziękuje.
Mróz: Tylko pieszo.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)