No i tzw. Olimpiada organizowana przez co najmniej podejrzaną instytucję, jaką jest Międzynarodowy Komitet Olimpijski odbyła się. Przeszła do historii. Na szczęście!!! O moim krytycznym stosunku do MKOL, jego krajowych "odnóg", utopionej w polityczno-korupcyjno-komercyjnym chlewie idei olimpijskiej miałem już okazję pisać w dniu otwarcie Olimpiady w Pekinie (wpis: " Igrzyska z praw człowieka"). Nie będę się powtarzał. Nie zdarzyło się nic, co kazałoby mi zmienić zdanie o tej chińskiej farsie idei olimpijskiej. Dla mnie symbolem tych Igrzysk (w przenośni i dosłownie) oprócz bitych Tybetańczyków, prewencyjnej cenzury, szopki z praw człowieka, chińskiego cyrku organizacyjnego pozostanie fakt wręczania medali olimpijskich przez "Jego Ekscelencję" Juana Antonio Samarancha (szef MKOL w latach 1980-2001). Obecnie honorowego przewodniczącego tej zabagnionej instytucji. Zdeklarowanego faszystę !!! (w okresie rządów gen. Franco w Hiszpanii był ministrem sportu). To w czasie, w którym był szefem światowego sportu w MKOL miały miejsce nienotowane na dotychczasową skalę afery korupcyjne (m.in. łapówki dla działaczy MKOL za głosy oddawane na konkretne kandydatury miast ubiegających się o organizację Igrzysk). To w okresie rządów "Jego Ekscelencji" faszysty Juana Antonio Samarancha MKOL doprowadził do skrajnej komercjalizacji Igrzysk. To w tym czasie przyzwolenie na doping w sporcie przybrało największe rozmiary (Olimpiada w Seulu), a jedyną karą dla dopingujących się sportowców było "zamiatanie" tychże afer "pod dywan". Skala "zasług" pana Samarancha dla idei olimpijskiej jest więc niewątpliwa. Nic więc dziwnego, że Pekinie wręczał medale. Należalo się, jak "psu zupa". Udział Samarancha najlepiej świadczy o tym, czym był ten olimpijski szopko-cyrk w Chinach.
Ale i udział naszych działaczy Polskiego Komitetu Olipijskiego w pekińskiej "Olimpiadzie" jest godzien dostrzeżenia i skomentowania. Tak naprawdę wszystkiemu winni są sportowcy. W ostatniej szansie medalowej naszej sportowej reprezentacji zdobyli tak "upragniony" przez działaczy 10 medal olimpijski. Towarzysz prezes PKOL Nurowski wprost "oszalał" ze szczęścia. Dymisja? Jaka dymisja? Wicie towarzysze dziennikarze i kibice, przecie było lepiej niż na Igrzyskach w Atenach - grzmiał Nurowski pytany o to, cz poda się do dymisji i czy uzna udział Naszej prawie 300-osobowej reprezentacji w Igrzyskach za totalną klapę. Dla działaczy PKOL polskie związki sportowe pod względem organizacyjnym nie są z epoki kamienia łupanego. Broń Boże! To świetne i prężne instytucje w pełni oddane polskiemu sportowi i polskim sportowcom. Dla PKOL polskimi związkami sportowymi i samym PKOL-em nie zarządzają pterodaktyle zasiadające w swoich fotelach od 20-30 lat. To młode, prężne środowisko kompetencych i wiedzących czego chce menadżerów! To, że wielu ze wspomnianych pterodaktyli cała swoją inwencję i chęć do roboty czerpie z den butelek po wypitej wódzie też jest b. trudne do zauważenia przez PKOL. Zgrzytem była jedynie głośna olimpijska przygoda wiceprezesa PZLA. Biedaczek urżnął się pewnego olimpiejskiego dnia w Pekinie na tyle, że zasnął na trawniku w wiosce olimpijskiej. Mając na sobie akcesoria reprezentanta Polski, identyfikator itd. Z tego co mówią sportowcy inne pterodaktyle z PKOL i związków sportowych głównie zajmowali się nieolimpisjką dyscypliną "sportu" - piciem wódy na umór. Trudno więc wymagać od działaczy PKOL, by te "drobne" sprawy dostrzegli. Wszakże, by coś dostrzec trzeba być w miarę trzeźwym. Działacze PKOL nie mogą także jakoś dostrzec, że związki sportowe stały się Polsce swoistym domem spokojnej emerytury, renty, czy wręcz starości. Ciepłe posadki, kasiora, wyjazdy i totalne ... pierdzenie w swoje prezesowskie stołki. Plus - to rzecz oczywista - wóda. I to wszystko na nasz podatników - kibiców koszt. Jasne. Frajerzy niech płacą. Skąd my to już znamy? No to chyba jest jasne. Pokazali to prawdziwi "mistrzowie" w tej "dyscyplinie" - działacze PZPN (Listkiewicz na prezesa PKOL! Natychmiast!!!). I jeszcze jedno. Kiedy działacze PKOL i związków sportowych dostrzegą w swoich szeregach "działaczy" z SB i ewidentnych kapusiów - donosicieli tejże SB? Nie ma takich wśród nas!!! Oczywiście. Tak samo, jak w PZPN. To są dopiero fachowcy od organizacji sportu.
Minister od sportu Drzewiecki obiecuje reformy w polskim sporcie. Teraz, zaraz. Po Olimpiadzie. Obawiam się, że z tych reform pozostaną mu tylko te, które ma na własnej d... Poradzi sobie tak samo, jak z PZPN. Pulitzer


Komentarze
Pokaż komentarze (1)