Wiem. Dwie notki w odstępnie kilku minut to pewnie lekka przesada. Ale nie mogę się powstrzymać.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4702361.html
O rewolucyjnych koncepcjach minister Pitery usłyszałem już wczoraj wieczorem. Cały dzisiejszy dzień czekałem, że coś się wydarzy. Może niekoniecznie zebranie autorytetów w auli Auditorium Maximum UW, bo jednak potrzeba trochę czasu, żeby zebrać wszystkie światłe umysły w jednym miejscu. Ale może chociaż jakiś list otwarty czy chociażby komentarz autorytetów, wystąpienie profesora Zolla, wzmianka na zaangażowanych blogach. Nie doczekałem się. Nikt nie woła o zagrożeniu dla demokracji, o zamachu na fundamenty państwa prawa.
Cicho tylko zająknął się prezes Stępień. Ale jak wiadomo on jest interesowny, bo sam zasiada w TK, a poza tym został mianowany przez prezydenta Kaczyńskiego.
Może jestem źle poinformowany?
PS. Jest niedziela, godz. 11:30: Coś się jednak ruszyło w tej sprawie - Chlebowski odciął się w Radiu Zet od wywodów Pitery.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4703894.html
Ale nie sposób nie przyznać racji ministrowi Michałowi Kamińskiemu: gdyby podobne deklaracje jak z ust Pitery o konieczności przeglądu Trybunału Konstytucyjnego padły ze strony PiS, "w całej Europie" wybuchłaby afera, że Prawo i Sprawiedliwość chce wpływać na Trybunał.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)