W najbliższym czasie czeka nas dużo radosnej twórczości w dziedzinie polityki zagranicznej w wykonaniu obu rywalizujących ośrodków władzy. To co powinno być przedmiotem kompromisu i współpracy prezydenta i premiera będzie zapewno jednym z ważniejszych punktów zapalnych. Prezydent Kaczyński swoimi wątpliwościami w sprawie nominacji Sikorskiego udowodnił, że chętnie będzie rzucał nowemu rządowi kłody pod nogi także w kwestii polityki zagranicznej. Premier nie pozostał zbyt długo dłużny i wysmażył takie oto oświadczenie.
Donald Tusk pragnie zatem otworzyć Rosji drzwi do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Kolejny krok to wejście Rosji do Światowej Organizacji Handlu. Przeciwko akcesji Rosji do WTO protestowała m. in. Gruzja, wobec której władze rosyjskie stosowały w ostanich kilku latach szereg złośliwych instrumentów gospodarczych i politycznych. Oświadczenie Tuska, nie konsultowane z Pałacem Prezydenckim miało miejsce cztery dni po wizycie Kaczyńskiego w Tbilisi i dwa dni po tym, jak oddziały OMON spacyfikowały w Moskwie i innych miastach legalne opozycyjne "marsze niezgody".
Reakcja Kancelarii Prezydenta była bardzo szybka. Trudno się dziwić. Trudno mi dociec co chciał osiągnąć Tusk, poza doraźnym podgryzaniem Kaczyńskiego w łydkę. Rozumiem, że premier chciał podjąć wyzwanie, jakie prezydent rzucił mu kwestionując kandydaturę Sikorskiego na szefa MSZ. Ale - cytując klasyka - "trzeba cały kontekst widzieć". W najbliższą niedzielę odbędą się w Rosji prawdopodobnie najbardziej niedemokratyczne wybory w historii tego kraju. Wszelka demokratyczna opozycja, i tak od lat w Rosji słaba, i systematycznie osłabiana, jest już w praktyce spacyfikowana i sprowadzona do roli niegroźnego folkloru politycznego. Urzędujący prezydent wystawiając swą własną kandydaturę w wyborach parlamentarnych z listy partii "Jedna Rosja" kpi z przyjętych w krajach zachodnich standardów demokratycznych. Dla premiera Tuska nie ma to jednak większego znaczenia, skoro ma doskonałą okazję by oddać kuksańca Kaczyńskiemu.
Główni lokatorzy Dużego i Małego Pałacu wydają się dobrze bawić. Ja bym jednak zawołał: Panowie, źle się bawicie! Do tej pory było czasem śmiesznie, czasem żałośnie. Jeszcze parę takich wyskoków w dziedzinie polityki zagranicznej, a zrobi się strasznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)