Nie ma co ukrywać. Mamy wojnę. W Polsce powstały dwa konkurencyjne ośrodki władzy, które pałają do siebie nienawiścią. Nie żądzą zniszczenia. Jedni drugich potrzebują, bo ich istnienie możliwe jest tylko dzięki istnieniu wroga. Nie ma tu nikogo bez winy, a dociekanie, kto pierwszy zaczął, jest bez sensu. Z obu stron mamy do czynienia z - cytując klasyka - "niewyobrażalnym wręcz chamstwem". Wierni fani obu uczestników zapasów w błotku mogą się czuć usatysfakcjonowani postawami swoich ulubieńców.
Czyj interes chcą w ten sposób realizować Duży i Mały Pałac? Społeczeństwa? Nasz? Twój? Mój? Śmiem wątpić. Niestety, parę milionów ludzi daje się nabrać na ten cyrk odgrywany przed naszymi oczyma. I w tym liderzy PO i PiS będą upatrywać szansy na przedłużenie swej egzystencji na polskiej scenie politycznej. Czyli na petryfikację istniejącego układu.
Petryfikacja, pacyfikacja, restauracja. A co będzie cudem?


Komentarze
Pokaż komentarze