Rocznik 1983 Rocznik 1983
47
BLOG

Radwańska zamiast Tuska do Moskwy

Rocznik 1983 Rocznik 1983 Polityka Obserwuj notkę 2

Na dwa dni przed planowaną wizytą premiera w Moskwie utwierdzam się w przekonaniu, że zamiast niego na spotkanie z rosyjskimi politykami powinna udać się Agnieszka Radwańska. Wschodząca gwiazda polskiego tenisa ma już spore doświadczenie w starciach z Rosjankami i, co ważniejsze, odniosła już w nich spore sukcesy. Radwańska w ciągu ostatnich miesięcy "rozłożyła" już znacznie wyżej notowane: Szarapową, Kuzniecową i Pietrową. Myślę że i z Putinem, i z Zubkowem, i z Miedwiediewem dałaby sobie radę.

Ale poważnie. Wiele już słów zostało wypowiedzianych na temat zbliżającej się peregrynacji Tuska na Kreml. A mnie wypada się tylko podpisać pod słowami wypowiadanymi przez takie profesorskie osobistości jak Bohdan Osadczuk, Jadwiga Staniszkis czy Włodzimierz Marciniak. Kiepski termin, fatalna atmosfera. Idą wybory, w Rosji trwa prezydencka kampania, murowanym faworytem jest namaszczony przez Putina Miedwiediew. Tusk wpada więc w gości w najmniej odpowiednim momencie. Jego wizyta może zostać wykorzystana propagadnowo. Z drugiej strony nie do końca wiadomo, z kim powinien w tym momencie rozmawiać. Wymogi protokolarne wskazywałyby na Zubkowa. Jednak obecny premier Rosji nie jest chyba osobą rozdającą karty. Wkrótce i tak będzie musiał złożyć urząd. Spotykanie się z Miedwiediewem nie wchodzi w grę. To może zostać odebrane jako wyraz poparcia dla niego jako kandydata na stanowisko prezydenta. Pozostaje Putin, który niedługo przestanie być prezydentem, a zostanie...no właśnie, nie bardzo wiadomo kim. Być może premierem. A co z rosyjską opozycją, która czeka na jakiś gest poparcia ze strony Zachodu? Czy Tusk ma ją na uwadzę. Przypomnę tylko, że tak mocno krytykowany prezydent Kaczyński goszcząc w czasie niedawnego kryzysu w Gruzji znalazł czas nie tylko na spotkanie z Saakaszwili, ale i przywódcami opozycji. Ale i tak jest już za późno na to, aby wizytę przekładać, albo zmieniać jej program.

Martwi mnie jednak bardziej to, na co zwraca uwagę prof. Osadczuk. Rząd Tuska stracił z oczu Ukrainę. A widać także, że traci z oczu Gruzję. Starania o stworzenie strategicznego partnerstwa z tymi krajami, w które wiele wysiłku włożył zwłaszcza prezydent Kaczyński, mogą zostać wkrótce zmarnowane. Nie wynika to ze zmiany koncepcji polskiej polityki zagranicznej, tylko z dziwnej chęci odcięcia się od wszystkiego co robił PiS. A wystarczy tylko spojrzeć na to, co dzieje się na naszej wschodniej granicy, aby dostrzec z jak poważnym zagadnieniem mamy do czynienia. Nie pamiętam już dokładnie kiedy, może ponad rok temu, widziałem okładkę "Time" z ogromnym pytaniem "Who lost Turkey?" Pytanie padło w związku z coraz bardziej oddalającą się perspektywą na integrację Turcji ze strukturami europejskimi. Nie chciałbym, aby w najbliższych miesiącach któraś z polskich gazet pytała na pierwszej stronie "Kto przegrał Ukrainę?" Ale odpowiedź i tak nasuwa się już sama.

Interesuję się kulturą, a czasami nawet sztuką, której nie rozumiem. Ze spektaklu na podstawie Witkacego wyszedłem w połowie. Lubię obrazki Sasnala, bo ładne. Interesuję się też Wschodem, bliższym, niż dalszym. Ale byłem tam tylko przez chwilę. Od podstawówki uczę się rosyjskiego. Jak na razie umiem tyle, że potrafię kupić bułkę w sklepie spożywczym. Lubię dobrą literaturę, ale czytam wolno. Kiedyś zmęczyłem w całości "Granicę" Nałkowskiej, ale od razu zapomniałem, o czym to było. Kocham kino. Widziałem parę filmów. Miewam również poglądy polityczne. I tyle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka