Rocznik 1983 Rocznik 1983
23
BLOG

Gorący tydzień w polskim futbolu

Rocznik 1983 Rocznik 1983 Polityka Obserwuj notkę 0

Gdyby nie dzisiejsze zatrzymanie Dariusza Wdowczyka tematem tygodnia w dyskusjach o polskiej piłce byłby mecz reprezentacji Polski z USA. Na ten temat nie ma się chyba co rozwodzić. Wczoraj oglądałem w TVN24 rozmowę z udziałem Janusza Wójcika, Pawła Zarzecznego i Krzysztofa Materny. Najrozsądniej wypowiadał się Materna, człowiek niefachowy, mówiący z pozycji kibica. Bronił Beenhakkera przed nadmierną krytyką, argumentował że piłkarzy mamy raczej dosyć przeciętnych, że powinniśmy póki co zaufać trenerowi i zawodnikom. Podobnie Paweł Zarzeczny, który jednocześnie ostrzegał przed hurraoptymizmem, ale też częściowo brał w obronę trenera i drużynę. Wypowiedzi Janusza Wójcika, podobnie jak słyszalnych tu i ówdzie wywodów Jana Tomaszewskiego oraz reszty domorosłych specjalistów nawet nie warto komentować. Muszę podkreślić: żaden dla mnie z Beenhakkera trenerski Bóg, wszystkowiedzący mędrzec, zbawiciel polskiej piłki. Ale jest to zasłużony szkoleniowiec z bogatym doświadczeniem, wieloma sukcesami, ale i wieloma porażkami. Trzeba jednak pamiętać ze stoją za nim sukcesy odniesione w takich klubach jak Real Madryt, Feyenoord czy Ajax. W Polsce trafił w sam środek naszego rodzimego piekiełka (którym chyba - nie rozumiejąc go - niewiele się przejmuje). Krytyce poddają go głównie szkoleniowcy, których CV w porównaniu z doświadczeniem Holendra wypada blado. Najbardziej utytułowani z nich swoje talenty trenerskie wykorzystywali prowadząc drużyny ligi cypryjskiej. Zwracam uwagę, że spośród polskich trenerów o Beenhakkerze zwykle najbardziej sprawiedliwie wypowiada się Jacek Gmoch - trener o bardzo przyzwoitym dorobku, zdobywca szeregu trofeów w porządnej lidze (greckiej) i bardzo tam szanowany, jednocześnie chyba (przez długi pobyt za granicą) niespecjalnie związani z naszym piekiełkiem.

Dlatego w tej sprawie apeluję: dać trenerowi i piłkarzom spokój - to pierwsze Mistrzostwa Europy w historii polskiej piłki, już sam awans był sukcesem (przypominam, że mieliśmy bardzo silną i wyrównaną grupę), póki co cieszmy się tym co mamy, a rozdrapywanie ran zostawmy sobie na ewentualną porażkę.

Druga sprawa jest moim zdaniem poważniejsza. Nawet dobrze, że w związku z tym umilkła trochę wrzawa po meczu z USA. Dopiero zatrzymanie Wdowczyka, jak i paru innych ludzi piłki pokazuje, w jakim miejscu stoimi, a nie przegrany mecz. O ile porażka z Amerykanami obnażyła doraźne braki i problemy polskiej drużyny, o tyle kolejne zatrzymania i zarzuty stawiane osobom pracującym w polskim futbolu boleśnie pokazują stan tej dyscypliny. Afera korupcyjna zatacza coraz szersze kręgi, dotykając nieraz ludzi uważanych dotąd za piłkarskie autorytety. Nie chcę oczywiście ferować przedwcześnie wyroków (jak czyni to choćby w rozmowie z Michałem Listkiewiczem dziennikarz "GW" Przemysław Iwańczyk). Widać jednak jak na dłoni, że polskie ligi od góry do dołu skażone (może nie przeżarte) są wirusem korupcji. Najgorsze jest to, że nie widać nikogo kto byłby w stanie posprzątać ten bałagan. PZPN nie jest do tego zdolny. Dyscyplinując kluby, podejmuje kuriozalne decyzje, karząc nie stosuje równych kryteriów dla wszystkich. Kluby nie wykazują skruchy, a tylko w wyjątkowych przypadkach zgadzają się na współpracę.

Ministerstwo Sportu ma związane ręce (a przynajmniej tak głosi), bo wszelka interwencja może wywołać sprzeciw ze strony władz międzynarodowych (UEFA i FIFA), które grożą w takich sytuacjach dyskwalifikacją. Przypomina się jednak przykład Włoch, gdzie w 2006 ujawniono gigantyczną aferę korupcyjną, która uderzyła w takie firmy jak Juventus i Milan. Nie wahano się przed ostrymi środkami łącznie z degradacją "Starej Damy" do Serie B. Dokonano zmian we władzach związku bez oglądania się na groźbę zawieszenia w strukturach międzynarodowych. Działo się to tuż przed Mistrzostwami Świata, na których Włosi zdobyli Puchar.

Polski futbol może uratować tylko podobne do włoskiego catharsis. Zaraza korupcyjna ma wpływ nie tylko na stan polskiej ligi - pośrednio wpływa na postawę polskich klubów w europejskich pucharach, na marazm w reprezentacji, robi ogromne szkody w mentalności młodych piłkarzy. Może mieć również bardzo szkodliwy wpływ na przygotowania do Euro 2012, ale to już akurat temat na zupełnie inne opowiadanie.

Interesuję się kulturą, a czasami nawet sztuką, której nie rozumiem. Ze spektaklu na podstawie Witkacego wyszedłem w połowie. Lubię obrazki Sasnala, bo ładne. Interesuję się też Wschodem, bliższym, niż dalszym. Ale byłem tam tylko przez chwilę. Od podstawówki uczę się rosyjskiego. Jak na razie umiem tyle, że potrafię kupić bułkę w sklepie spożywczym. Lubię dobrą literaturę, ale czytam wolno. Kiedyś zmęczyłem w całości "Granicę" Nałkowskiej, ale od razu zapomniałem, o czym to było. Kocham kino. Widziałem parę filmów. Miewam również poglądy polityczne. I tyle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka