0 obserwujących
37 notek
9293 odsłony
  41   0

Nie wszyscy jesteśmy ekskomunikowani.

Walpurg w swoim poście umieścił tezę, jakoby wszyscy ludzie mówiący 'nie warto zmieniać obecnego kompromisu' powinni zostać ekskomunikowani. Wyciąga też wiele błędnych wniosków.

 Nieprawdą jest stwierdzenie, że trzeba spychać swoje poglądy na drugi plan w momencie przyjęcia stanowiska w rządzie. Dzisiaj istnieje w naszym kraju coś takiego jak klauzula sumienia. Nie jesteśmy jeszcze krajem tak totalitarnym jak Holandia i wolno u nas mieć swoje, niezależne przekonania. I w decydującym momencie powiedzieć "Nie godzę się na to, nie wydam tej decyzji!". I przekazać sprawę swoim podwładnym, tudzież innym kompetentnym. Tak jak lekarz może odmówić dokonania aborcji - gdyż decyzja jest sprzeczna z jego przekonaniami [i była do niedawna sprzeczna z przysięgą lekarską], tak minister może odmówić wydania decyzji sprzecznej z jego przekonaniem i 'przerzucić' ciężar moralny na kogoś innego. Jest to wyjście o tyle wygodne, że i wilk syty i owca cała. Nie wydawać decyzji negatywnej [zgodnej z przekonaniem], ale też nie wydawać decyzji pozytywnej [sprzecznej z własnymi przekonaniami]

 Bp.Pieronek i wiele innych postaci, które Walpurg już by ekskomunikował bronią tego kompromisu z trochę innego powodu niż chęć popierania aborcji. Mają oni świadomość, że aktualnie marsz w kierunku całkowitego zakazu aborcji jest w naszym państwie niemożliwy - dlatego też popierają jej jak największe ograniczenie, co częściowo zapewnia obecne prawo.

 Oczywiście, że forumowicze Frondy mają prawo żądać ekskomuniki. Tłumaczenie się pluralizmem poglądów wewnątrz państwa jest bynajmniej śmieszne. Już sam Jezus wspominał o potrzebie nonkonformizmu wśród chrześcijan. Prawo Boskie nie działa do pewnego momentu. Ono działa zawsze i dlatego nawet minister [uważający się za katolika ofcoz] powinien je respektować. A jeżeli ma jeszcze większy problem zawsze może podać się do dymisji.

 Kopacz wybrała jednak postawę konformistyczną. Chciała zjeść ciastko i mieć ciastko, co jej delikatnie, z powodów natury logicznej, nie wyszło. I teraz próbuje odzyskać chociażby okruchy.

 Nie zabraniam oczywiście nikomu popierania aborcji, o nie. Chcę jedynie zwrócić uwagę Walpurga i jemu podobnych na niemożliwość połączenia bycia katolikiem oraz na przyzwalanie aborcji.

Jak mówił dawno temu pewien żyd, 'Nikt dwóm panom nie może służyć'. I te słowa pani Kopacz powinna sobie wziąć do serca. 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale