28 obserwujących
101 notek
35k odsłon
179 odsłon

Balcerowicz – naczelny leming RP

Wykop Skomentuj9

Czym charakteryzuje się lemingowy liberalizm? Ano tym że taki leming-liberał uważa że niedobrze jest gdy państwo zabiera ludziom pieniądze i dopłaca do innych ludzi, ale dobrze jest gdy dopłaca do niego. Standardowy młode lemingi dla przykładu uważają że to bardzo źle dopłacać do stoczni, ale jednocześnie niedopuszczalne jest by zlikwidować mu ulgi studenckie za przejazdy.
 
Prawdziwym guru lemingów jak zwykle okazuje się towarzysz Leszek Balcerowicz, pseudonim „profesor”. Profesor wystąpił kilka dni temu na Kongresie Twórców, gdzie wypomniał im działanie niezgodne z rynkowym zapotrzebowaniem i wyłudzanie pieniędzy od podatników za pośrednictwem rządu, na coś czego podatnicy nie potrzebują .
 
Towarzysz Balcerowicz jak zwykle pięknie opowiada, jak zresztą wszyscy wodzowie lemingów, o liberalizmie gospodarczym. o optymalnej alokacji kapitału i że trzeba robić to czego ludzie potrzebują wtedy praca jest użyteczna ale czy sam stosuje się do własnych zaleceń?
 
Przyjrzyjmy się liberalizmowi tow. Balcerowicza.
 
Leszek Balcerowicz jak wiele ludzi z elit III RP urodził się w 1990 roku. Urodził się już jako profesor i autorytet ekonomiczny zaś zamiast grzechotki trzymał w ręce plan, plan Balcerowicza ( złośliwi twierdzą że dzieciątku wcisnął go do ręki lewicowy ekonomista Sachs). Zaskoczeni tym ludzie zrobili go ministrem finansów w pierwszym niekomunistycznym rządzie, tuż obok komunistycznego szefa bezpieki towarzysza generała Kiszczaka.
 
Jeszcze bardziej złośliwi ludzie, twierdzą że Balcerowicz urodził się dużo wcześniej i już wtedy wykazywał się sporym liberalizmem gospodarczym. Nie można mu zarzucać że czerpał z państwowej kasy by się wykształcić, wtedy nie było dużego wyboru, zwłaszcza że jako zdeklarowany racjonalista i ateista nie mógł chodzić do szkoły katolickiej. Dlatego jako zdeklarowany liberał, racjonalista i ateista z ogromnym obrzydzeniem przyjął państwowe stypendium, pozwalające mu w trybie zaocznym zrobić MBA na katolickim uniwersytecie. PZPR była naprawdę złośliwą partią i w tak okrutny sposób prześladowała swoich młodych i uzdolnionych członków.
Następnie jako zdeklarowany przeciwnik ingerencji państwa w gospodarkę, nie zakłada własnej firmy, nie zostaje na zgniłym kapitalistycznym zachodzie ale ze szczerym obrzydzeniem zostaje doradcą ekonomicznym towarzysza Gierka. Nie udaje mu się niestety przeforsować ani Orlika w każdej gminie, ani laptopów dla uczniów, ponieważ towarzysza Gierka bardziej podniecają spoceni robotnicy w hutach, niż dzieci biegające z darmowymi bananami po chińskiej, nie atestowanej murawie Orlików.
W tym samym okresie nasz liberał rozwiązuje również problemy socjalizmu, pracując w wielce pożądanym przez społeczeństwo PRL i utrzymywanym zapewne z dobrowolnych składek Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. Skoro pracował tam nasz naczelny leming RP, to Instytut po porostu musiał być odpowiedzią na rynkowe zapotrzebowanie społeczeństwa, chcącego poznać rozwiązania problemów marksizmu-leninuzmu, bo inaczej jego delikatny liberalny umysł nie wytrzymałby takiego dyskomfortu.
 
Następnie jak wspomniałem, w 1990 roku przechodzi z fazy płodu w człowieka narodzonego, by zostać pracownikiem państwowego uniwersytetu ( ach ten los, nie oszczędza liberałów) i z byłego doradcy ekonomicznego premiera zostaje ministrem finansów, znowu pobierającym pieniądze podatników, ach ile dramatów ten człowiek musiał przeżyć pobierając wypłaty z państwowej uczelni i rządu. Myślę że z przyjmował te brudne państwowe pieniądze z obrzydzeniem a potem dręczony wyrzutami liberalnego sumienia, wrzucał je do Wisły, niczym panna Wianki albo astronom Wolszczan czajniki.
Jednocześnie by trochę użyć sumieniu, bierze też pieniądze z fundacji CASE, stworzonej przez jego żonę i drugiego ekonoma RP Jacka Vincenta Rosowskiego. Nareszcie po tylu latach, pobiera pieniądze dobrowolnie przekazane, wykonuje pożyteczną pracę co koi nieco jego liberalne sumienie. Ach jak dobrze że nie wie że około połowę pieniędzy fundacja CASE czerpie ze środków odebranych przemocą podatnikowi, trochę od rządu polskiego, trochę od niemieckiego, trochę od NBP, którego akurat jest szefem ale takie drobne miliony wydane przez NBP na CASE z kieszeni podatnika uchodzą uwagi, walczącemu o liberalizm profesorowi.
 
Kiedy już jako wielokrotny minister finansów zaprowadził w Polsce taki liberalizm że pracownik najemny płaci ponad 80% podatków zaś wydatki budżetu stanowią 50% PKB, zaś posiadające monopol banki są najdroższe w Europie, postanowił wreszcie porzucić obrzydliwe państwowe posady i stanąć na czele Fundacji. Prywatnej fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju. Niestety i tu dopada go klątwa, wciskanych na siłę do kieszeni liberała, pieniędzy podatnika. Oto FOR znowu bierze pieniądze publiczne. Zdrada, zdrada !
 
Kiedyż to nasz naczelny liberał nareszcie posłucha własnych rad i zarobi coś sam, bez pomocy państwa. Wtedy będzie mógł słusznie zgromić artystów wyciągających łapy po państwową kasę. Wcześniej jednak, może tylko śmieszyć normalnych ludzi i przewodzić lemingom czarując je pseudoliberalnymi gadkami.
Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale