56 obserwujących
548 notek
812k odsłon
2113 odsłon

Czas nie pracuje dla Kaczyńskiego!

Polecam moją najnowszą książkę "Wielka koniunkcja".
Polecam moją najnowszą książkę "Wielka koniunkcja".
Wykop Skomentuj25

Prawo i Sprawiedliwość po długich latach pozostawania w opozycji, zdobyło w Polsce absolutną władzę. Z partii wywodzi się prezydent Andrzej Duda, a w parlamencie ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego dysponuje bezwzględną większością. Czy jest coś co PiS-owi może zagrażać?

Powrót do korzeni

Można zaryzykować twierdzenie, że współcześnie demokracja powróciła do korzeni. Podobnie jak w Starożytnych Atenach, gdzie obywatele zbierali się na Agorze, aby dyskutować o sprawach publicznych, także i dziś społeczeństwo może wypowiadać się w sposób bezpośredni. Mamy do czynienia z demokracją pośrednio bezpośrednią.

Doszło nowe źródło legitymizacji władzy: sondaże, które stały się być może ważniejsze od wyborów. Poziom zaufania dla rządzących czynników oraz popularność partii sprawujących rządy, weryfikowane są na bieżąco w badaniach demoskopijnych.

Polityka przypomina dzisiaj giełdę papierów wartościowych, na której akcje poszczególnych graczy podlegają notowaniom, zaś te wtórnie stanowią wiedzę udostępnianą inwestorom przed dokonaniem inwestycji.

Partie również są notowane na politycznej giełdzie. Współcześnie już nie wystarczy zdobyć legitymizację władzy raz na cztery lata w wyborach, trzeba ją permanentnie odnawiać.

Dana formacja może przytłaczająco wygrać wybory, jednak jeżeli na skutek popełnionych błędów albo ciężaru wprowadzonych reform, zacznie gwałtownie tracić poparcie w badaniach demoskopijnych, a opozycja dynamicznie zyskiwać, wówczas wygaśnie bieżące, psychospołeczne, publiczne źródło legitymizacji władzy.

Utraci to co w szachach nazywa się inicjatywą strategiczną.

W rezultacie zagubi jeszcze inną ważną rzecz: społeczne domniemanie skuteczności rządzenia, osłabiając przy okazji prognozę odnowienia wyborczego mandatu w kolejnych wyborach.

Wtórnie przełoży się to na ruchy odśrodkowe, rokosze, frondy, oraz inne przesilenia w ramach partii rządzącej, natomiast najbardziej pragmatyczne (klientelistyczne) warstwy elektoratu zaczną się „odklejać”.

Kierujące się pragmatyzmem i zimną merkantylną kalkulacją opiniotwórczo-biznesowe status quo będzie się doorientowywać do sił opozycyjnych wobec tracącej popularność władzy.

Dominująca mniejszość

Idąc tropem włoskiego socjologa i politologa, Gaetano Moscy, w procesie wyborczym można wyróżnić dwie grupy: elitę, czyli zorganizowaną mniejszość; oraz resztę społeczeństwa, a więc niezorganizowaną większość.

Jak widać już na podstawie wymienionych cech definicyjnych, użytych przez Moscę, da się wskazać podstawową przewagę elity: jest nią zdolność organizacyjna; przy czym establishment posiada nie tylko wyższą zdolność organizacyjną lecz również umiejętność dezorganizowania społeczeństwa.

Jest to oczywiste i zgodne ze zdrowym rozsądkiem, bowiem łatwiej zorganizować mniejszość niż większość; odwracając to rozumowanie, łatwej zdezorganizować większość niż mniejszość. Tę regułę często w swych działaniach wykorzystują wojskowe oddziały specjalne, działające skutecznie w dramatycznej mniejszości na obcych terenach.

Inną ważną przewagą elity jest zdolność opiniotwórcza. Elita składa się często z liderów opinii i posiada umiejętność wytwarzania narracji opiniotwórczych.

Ze zdolnością organizacyjną oraz opiniotwórczą koresponduje jeszcze inny istotny atut elity: zdolność do mobilizowania i demobilizowania społeczeństwa. W przebiegu procesu wyborczego establishment jest w stanie pewne grupy społeczne mobilizować, a inne demobilizować.

Chodzi o elitę w rozumieniu specyficznym, a nie potocznym, o dominujące oraz wpływające na procesy władzy status quo, niekoniecznie będące władzą w znaczeniu encyklopedycznym czy dosłownym. O pewną przestrzeń opiniotwórczą, w języku kolokwialnym nazywaną „salonem”.

Elita nie musi być zależna od procesu wyborczego i wykreowana w akcie głosowania. Amerykański socjolog, Charles Wright Mills, zdefiniował elitę jako triumwirat przedstawicieli wysokiego biznesu, reprezentantów wojska (w tym służb specjalnych), a także polityki.

Do tego grona należałoby jeszcze dodać świat mediów, jako ważną część status quo opiniotwórczo-biznesowego.

Układ z „układem”…

PiS zdobył bezwzględną większość w parlamencie nie dlatego, że otrzymał przytłaczająco dużo głosów w wyborach, ale dzięki mechanizmowi wyborczemu, który określany jest jako proporcjonalny, jednak w rzeczywistości okazuje się być skrajnie nieproporcjonalny, a także w rezultacie osobliwości sytuacji politycznej – do Sejmu nie weszła Zjednoczona Lewica, gdyż startowała jako koalicja wyborcza, uzyskując spory procent głosów, jej los podzieliła partia KORWIN, ocierając się o próg wyborczy.

Bezwzględna większość PiS nie wzięła się z siły poparcia wyborczego zwycięskiej formacji lecz z układu poparć dla ugrupowań politycznych, jaki ukształtował się w trakcie wyborów, a precyzyjnie rzecz ujmując: struktury dystansów poparć uformowanej w wyborach przez poszczególne podmioty.

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale