Roman Graczyk Roman Graczyk
691
BLOG

DSK (5): brudy i czysta polityka

Roman Graczyk Roman Graczyk Polityka Obserwuj notkę 5

Zatrzymanie, a następnie oskarżenie Dominique’a Strauss-Kahna w Nowym Jorku o próbę gwałtu zmieniło bardzo wiele we francuskiej polityce na rok przed wyborami prezydenckimi. Były dyrektor generalny MFW uchodził bowiem za faworyta tych wyborów. Miał wszelkie szanse by wygrać wyścig o inwestyturę Partii Socjalistycznej, a następnie pokonać urzędującego prezydenta. Wyeliminowanie DSK z tej rywalizacji zmieniło więc układ sił i na lewicy, i w ogóle na scenie politycznej.

Nicolas Sarkozy odetchnął z ulgą, bo DSK miał zdolność przyciągania wyborców centrowych, a wiadomo, że w wyborach prezydenckich taka właściwość kandydatów jest cechą bardzo pożądaną. I bardzo niebezpieczną dla konkurentów. Wiadomo, że Sarkozy ma w punkcie wyjścia pewne poparcie wyborców prawicowych  (chociaż poparcie skrajnej prawicy jest już problematyczne, ale szczególnie interesujące w kontekście poprzedniej kampanii prezydenckiej Sarko, jak i w kontekście obecnego ożywienia się Frontu Narodowego pod wodzą nowej przywódczyni Marine Le Pen – ale zostawmy to na boku). I wiadomo, że w punkcie wyjścia kandydat Partii Socjalistycznej ma zapewnione poparcie wyborców lewicowych. I teraz: cała sztuka polega na tym, żeby wejść do drugiej tury (co tym razem, w obliczu trojga kandydatów o porównywalnym poparciu, nie jest oczywiste), a następnie przekonać do siebie część wyborów, którzy nie stanowią żelaznego elektoratu danego polityka. I z tego punktu widzenia DSK był piekielnie groźny dla Sarkozy’ego, bo był socjalistą kierującym jedną z najpotężniejszych instytucji międzynarodowego, globalnego kapitalizmu (wiem, że w Polsce to brzmi dziwacznie, ale takie są po prostu fakty). Teraz już go nie ma w grze, więc Sarkozy może odetchnąć z ulgą.

Dla socjalistów wyeliminowanie DSK było szokiem. Ale dla pretendentów do inwestytury PS (nagle w tej sytuacji pojawiło się ich wielu) było też szansą. Najpierw liderem sondaży w prawyborach został Francois Holland, potem oficjalnie zgłosiła się jego była towarzyszka życia i pretendentka w wyborach z 2007 r. Segolene Royale, a dziś Martine Aubry, przywódczyni Partii Socjalistycznej, ogłosi swoją decyzję: kandyduje czy nie.  Pani Aubry miała przed wielu miesiącami zawrzeć z DSK umowę, że nie będzie kandydować przeciwko niemu. Teraz, po wydarzeniach z połowy maja, ma wolną rękę.

Dzisiaj właśnie upływa termin zgłaszania kandydatur. Dziś jest 28 czerwca, a apartament w nowojorskim Sofitelu, w którym DSK miał się dopuścić próby gwałtu, nosił numer 2806. To jest – jak sądzę – przypadek. Ale przypadek na miarę symbolu. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka