Po wyborach prezydenckich w 2000 r. w oparciu o wyborców Andrzeja Olechowskiego (odpadł w pierwszej turze uzyskując 17,5% głosów) powstała Platforma Obywatelska. Na jej czele stanęło „trzech tenorów”: Andrzej Olechowski, Maciej Płażyński i Donald Tusk. W kolejnych latach D. Tusk w wyniku partyjnych gier i bez rozgłosu zmusił obu pozostałych członków triumwiratu do opuszczenia Platformy.
Minęły właśnie 2 lata rządów premiera D, Tuska i koalicji PO - PSL. Pośród wielu komentarzy warto zwrócić uwagę na opinię M. Płażyńskiego, obecnie bezpartyjnego, niezależnego posła. Już sam tytuł wywiadu udzielonego 23 listopada dziennikowi „Rzeczpospolita” jest wielce wymowny: „Oczekiwałem od PO solidnej pracy”. Kolejne konstatacje brzmią równie krytycznie: „Gdy się patrzy na to jak rząd gospodaruje Polską, to trudno mówić o sukcesie”; „Z pułapu 6 - procentowego wzrostu gospodarczego spadliśmy do poziomu 1 procent. W tym samym czasie Niemcy z plus 3 proc. Spadli do minus 2, więc w procentach wychodzi na to samo. Dlatego uważam, że to żonglowanie statystyką jest po prostu elementem propagandy. Tymczasem Polska ucieka od kłopotów, które nad nią wiszą, czyli od reformy finansów publicznych. W tej sprawie rząd nie zrobił nic.”; „Głównym priorytetem rządu jest walka o prezydenturę, stąd bierze się potrzeba utrzymywania wysokich notowań w sondażach opinii publicznej. Dla Donalda Tuska i PO jest to korzystne, ale osobiście oczekiwałem od tej ekipy, że po wygranych wyborach i uzyskaniu silnego mandatu zakasze rękawy i weźmie się odważnie do roboty. Tymczasem już w expose premier nie wspomniał o ciężkiej pracy, tylko obiecał, że będzie miło. Niestety, Platforma w tym czasie zgubiła entuzjazm społeczny, który jest niezbędny do przeprowadzenia trudnych reform. Jeżeli polityka ma prowadzić do dogonienia przez Polskę czołówki Europy, to sposób, jaki przyjęła PO, jest nieskuteczny.”; „Platforma nie chce się spalać, tylko utrzymać władzę. Taka filozofia mi się nie podoba. Politycy Platformy spacyfikowali organizacje społeczne, a całą debatę publiczną załatwiają przez media. Zresztą ich zamysł jest czytelny: wygrywać wybory, a nie zmieniać Polskę”; „Prze dwa lata PO straszy ludzi niemożnością współpracy z Lechem Kaczyńskim i pilnuje sondaży, żeby nie tracić poparcia społecznego. A więc wiadomo, że do tego czasu żadnych reform być nie może. Później będzie kampania parlamentarna, więc znowu nici z reform. A po wyborach pojawi się nowy koalicjant, przypuszczam, że miejsce PSL zajmie SLD, który będzie chciał się odbudować. Nie zechce więc ubezpieczać liberalnych reform. I tak to się będzie toczyło. Gdyby PO rzeczywiście chciała zmieniać Polskę, to już by to robiła.”; „PO wyłącznie administruje. I to wszystko.”
Komentarz do analizy byłego marszałka Sejmu M. Płażyńskiego może być tyko jeden - no właśnie, no właśnie…


Komentarze
Pokaż komentarze