Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
45
BLOG

Deptanie demokracji

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 0

 W piątek 4 grudnia na wieczornym posiedzeniu sejmowej komisji do spraw afery hazardowej, w która zamieszani są czołowi politycy PO, doszło do wykluczenia Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna reprezentujących PiS. Za ich usunięciem opowiedzieli się posłowie PO Zbigniew Sekuła, Janusz Urbaniak i Sławomir Neumann, przeciw Bartosz Arłukowicz (Lewica). Franciszek Stefaniuk z PSL był nieobecny (wykorzystując jego absencję PO uzyskała większość, gdyż poseł, którego dotyczyło glosowanie, nie mógł w nim wziąć udziału). Reprezentanci PO podnosili, że B. Kempa i Z. Wassermann pełniąc funkcje w rządzie PiS w 2007 r. uczestniczyli w procesie legislacyjnym zmian w ustawie hazardowej. Taka argumentacja nie przekonała ani opozycji (PiS, SLD), ani współrządzącego PSL (poseł Eugeniusz Kłopotek w TVN 24 w sobotę 5 grudnia apelował do koalicjantów z PO: „Opamiętajcie się!”) W sobotę oraz niedzielę publicyści i komentatorzy polityczni na decyzji PO nie pozostawiali suchej nitki, czynili tak nawet sympatyzujący z Platformą dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Najtrafniej sytuację podsumował Piotr Zaremba z „Polski. The Times”, który stwierdził: „Platforma dotąd niszczyła komisję hazardową w białych rękawiczkach, teraz przeszła do stosowania metody na chama”.

Mamy do czynienia z łamaniem dobrego i utrwalonego obyczaju, że to kluby parlamentarne suwerennymi decyzjami zgłaszają swoich przedstawicieli do komisji sejmowych. Akcja Platformy w hazardowej komisji śledczej wskazuje, że partia ta wystraszyła się kompetencji i dociekliwości B. Kempy oraz Z. Wassermanna (warto wiedzieć, że to jedyni w tej komisji prawnicy - prokuratorzy z długoletnim stażem). Platforma Obywatelska konsekwentnie realizuje swój plan uczynienia z komisji hazardowej areny permanentnych kłótni, swoistego cyrku, który się publiczności szybko znudzi i którego nikt nie będzie brał poważnie. Usiłuje przekonać Polaków, że afera hazardowa to nie machinacje i podejrzane kontakty jej liderów, ale proces legislacyjny ustawy hazardowej za rządów SLD i PiS.

Nie tyko strach jest przyczyną pospiesznych i agresywnych posunięć PO. W tym szaleństwie jest metoda, a Platforma podejmowane działania adresuje do swoich wyborców. Niestety, twardy, zacietrzewiony elektorat PO każdy brutalny atak na „Kaczorów i ich partię” uważa za „bohaterstwo” (sic!). Działacze PO wychodzą z założenia, że opluwanie i niszczenie PiS będzie im przynosić społeczną aprobatę. Umacniają ich w tym sondaże sięgające 40 - 50% poparcia (to z pomyślnych sondaży bierze się buta przedstawicieli Platformy, to dlatego roześmiany Zbigniew Chlebowski, zamieszany w aferę hazardową były szef klubu parlamentarnego PO, triumfalnie wrócił do Sejmu). Ataki na PiS odwracają też uwagę społeczeństwa od nieudolności rządu. Na zmianę polityki Platformy nie ma co liczyć, ale ciekawe, jak długo jeszcze Polacy dadzą się nabierać D. Tuskowi i jego kolegom.

                                                                             

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka