Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
34
BLOG

Normalność w pełnej krasie

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 4

     

             W poniedziałek 28 grudnia sejmowa komisja hazardowa złożona z 3 posłów Platformy Obywatelskiej (Mirosław Sekuła, Sławomir Neumann, Jarosław Urbaniak) oraz posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej (Bartosz Arłukowicz) i Polskiego Stronnictwa Ludowego (Franciszek Stefaniuk) zamiast uczestników afery hazardowej przesłuchiwała…posłów Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Wassermanna oraz Beatę Kempę, wcześniej usuniętych przez przedstawicieli PO z tej komisji. Na 7-godzinnym posiedzeniu zdołano przesłuchać jedynie posła Z. Wassermanna, a w dodatku niejawna część przesłuchania reprezentanta PiS ma się odbyć 5 stycznia 2010 r. Bardzo z siebie zadowoleni posłowie Platformy S. Neumann i J. Urbaniak zasypywali Z. Wassermanna pytaniami, które z aferą hazardową ( zamieszane w nią były czołowe postacie PO) miały związek luźny lub zgoła żaden. J. Urbaniak np. chwalił się, że jest „logikiem” i pytał Z. Wassermanna, prokuratora z wieloletnim stażem i byłego wiceministra sprawiedliwości czy ów „ukończył prawo”. Groteskowe zachowanie posłów Platformy ( przedstawiciele PSL i SLD zachowywali się przyzwoicie) zmieniło posiedzenie komisji w żenujący spektakl. Niestety, kolejne posiedzenia komisji hazardowej mogą mieć podobny, jałowy i konfliktowy, przebieg.

Rodzi się pytanie, dlaczego Platforma zmienia komisję do zbadania afery hazardowej w cyrk? Czemu zamiast „Rycha”, „Mira” i „Zbycha” zamieszanych w aferę przed komisję ciągnięci są przedstawiciele PiS, którzy nie mają nic na sumieniu, zostali do niej wybrani niedawno przez cały Sejm, a ze składu komisji hazardowej odwołało ich trzech posłów PO, którzy wykorzystali nieobecność na posiedzeniu komisji przedstawiciela PSL? Czemu zeznawać musi Z. Wassermann, który jako koordynator służb specjalnych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami opiniował projekt nowelizacji ustawy hazardowej? Czyżby mieli być przesłuchiwani szefowie 32 instytucji opiniujących zmiany w ustawie hazardowej? Odpowiedz nie jest trudna - partii rządzącej chodzi skompromitowanie i ośmieszenie komisji, zniszczenie jej wiarygodności, odwrócenie przysłowiowego kota ogonem (afera PO ma się stać w świadomości Polaków aferą PiS, to dlatego posłowie PO w pytaniach co trochę używają nazwisk liderów PiS; nieważne, że ci nie mają nic wspólnego ze sprawą, idzie o to, żeby ludzie zaczęli ich łączyć z aferą), o dezorientujący widzów szum informacyjny, zmęczenie i znudzenie Polaków, urobienie gęby politycznym rywalom, o utrzymanie przy sobie wyborców karmionych obietnicami i nienawiścią do PiS (dla twardego elektoratu PO im kto bardziej dołoży „ PiS-owi i Kaczyńskim” tym większym jest bohaterem; J. Palikot i S. Niesiołowski i im podobni dorobili się już grona fanów), wywołanie kolejnej awantury, za którą media sympatyzujące z Platformą obciążą natychmiast Prawo i Sprawiedliwość.

           To, co Platforma Obywatelska wyprawia w sejmowej komisji śledczej do zbadania afery hazardowej, woła o pomstę do nieba. To kompromitacja D. Tuska i jego partii (co gorzej, PO postponuje Sejm Rzeczypospolitej!) i cynizm w czystej postaci. Platformy bronią co prawda niektórzy publicyści (np. Tomasz Wołek 29 grudnia w TVN 24 kuriozalnie oświadczył, że „w sprawie afery hazardowej grzech pierworodny popełniło Prawo i Sprawiedliwość”), ale zdecydowana większość obserwatorów krytykuje Platformę (m. in. Piotr Zaremba z „Polski The Times mówił o „metodzie na chama”, zaś Łukasz Warzecha z dziennika „Fakt” o „gangsterstwie politycznym PO”).

           D. Tusk i inni działacze Platformy Obywatelskiej w kampanii wyborczej w 2007 r. zapowiadali „normalność”. Teraz już wiemy, na czym owa „normalność” polega.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka