Cztery dni temu Tom Hicks, syn współwłaściciela piłkarskiego klubu FC Liverpool zrezygnował ze stanowiska dyrektora sportowego klubu, gdy media ujawniły tekst jego wulgarnego e-maila do jednego z kibiców. Ustąpił, bo postąpił niezgodnie ze standardami obowiązującymi na Wyspach.
A jak się ma sprawa standardów w Platformie Obywatelskiej, partii rządzącej w naszym kraju? W sobotę 9 stycznia Janusz Palikot, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO, udzielił szokującego wywiadu dla dziennika „Polska The Times”. Rozwodził się tam o „krwi i spermie cieknącej po twarzy”, siebie nazwał „gnojem użyźniającym polską politykę”. Co prawda po rozmowie z szefem Klubu Parlamentarnego Grzegorzem Schetyną przeprosił „Platformę za kłopoty” (dziwne to przeprosiny, dotyczyły tylko partii skandalisty), ale dalej jakby nigdy nic udzielał wywiadów i brylował w mediach.
To, co J. Palikot robi (sam przechwala się, że „odziera z godności Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego”) i mówi (chwilami to język marginesu społecznego), to łamanie najbardziej elementarnych standardów i dawanie gorszącego przykładu. Poseł J. Palikot zatruwa polskie życie publiczne, ale dużo większe wszakże negatywne znaczenie ma akceptacja, z jaką spotyka się w swojej partii. Poza sporadycznymi głosami przygany (Jarosław Gowin, ostatnio Hanna Gronkiewicz - Waltz) jest tam aprobata dla jego chamstwa. Liderzy PO z Donaldem Tuskiem na czele nie potępiają J. Palikota i nie przywołują go do porządku. Twierdzą za to, że jest on „barwną postacią”, „współczesnym stańczykiem” (trudno o większy nonsens, Stańczyk przewraca się w grobie!), któremu przytrafiają się „niefortunne wypowiedzi”. Joanna Mucha, pięknooka posłanka PO z fryzurą na „mokrą Włoszkę”, wysyłana często przez tę partię do mediów, ku wielkiemu rozczarowaniu koneserów jej urody, oznajmiła onegdaj bez zażenowania, że „nie wstydzi się J. Palikota”. Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Sławomir Nowak już po opublikowaniu wywiadu z knajackimi uwagami J. Palikota na temat „krwi i spermy” oświadczył w rozmowie z Kamilem Durczokiem w TVN, że lubi posła z Lublina, gdyż ów jest „ bardzo energetyczny” (?;sic!)
Konkluzja jest smutna. Akceptacja ogółu działaczy partii rządzącej dla wybryków J. Palikota dowodzi moralnej atrofii PO. Skandalista z Lublina po kolejnym rzuconym na odczepnego zdawkowym „przepraszam” wróci do swojego procederu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)