W czwartek 4 marca świat stanął w miejscu. Ziemia zadrżała. Polacy - przynajmniej ci, którzy interesują się polityką - wstrzymali oddech. Na żółtym pasku w TVN 24 (Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego twierdzi, że nie ma nic ważniejszego od treści informacji na tym pasku) pojawiało się co trochę dramatyczne pytanie czy poseł PO Janusz Palikot zostanie usunięty z partii.
Wieczorem ulga - za stwierdzenie, że Radosław Sikorski „jest kandydatem PO-PiSu, a nawet PiS -u” J. Palikota nie spotkała żadna kara Na twarze polityków PO wrócił uśmiech, nawet redaktor „Szkła kontaktowego” w TVN 24 Toasz Sianecki odzyskał humor. J. Palikot w rozmowie z Moniką Olejnik mówił przyciszonym głosem, komplementował zarówno Bronisława Komorowskiego jak i Radosława Sikorskiego, w wyważony sposób podkreślał przewagę B. Komorowskiego („w rozmowie z Komorowskim człowiek rośnie”), obiecał powściągnąć język do końca prawyborów w PO.
Teatr nazywany przez Platformę prawyborami trwa (mają one niewiele wspólnego z prezydenckimi prawyborami w USA - D. Tusk wyznaczył kandydatów, zagroził wyrzuceniem członkom partii, którzy ośmieliliby się ich krytykować, nie planuje się żadnych debat kandydatów). Grzegorz Schetyna, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO, z marsową miną oznajmił, że członkowie PO mają mówić o „Platformie i kandydatach tylko dobrze, tak się umówiliśmy”. Skandalista z Lublina na chwilę zepsuł przedstawienie i pokazał, co dzieje się za kulisami. W całej ponurej krasie objawiła się filozofia PO: „ kiedy J. Palikot opluwać prezydenta Lecha Kaczyńskiego i PiS to być dobrze, ale kiedy J. Palikot atakować swoich to być źle”.
W tym samym czasie, kiedy minister spraw zagranicznych R. Sikorski zniesławia głowę polskiego państwa, trwają przepychanki w partii rządzącej, a premier D. Tusk i jego koledzy grają z węgierskimi politykami w piłkę bezrobocie wzrosło do 13%, finanse państwa znajdują się opłakanym stanie, 96 tysięcy obłożnie chorych straciło opiekę pielęgniarską finansowaną dotąd przez NFZ, mnożą się ataki rozwydrzonych wyrostków na policjantów, a Platforma forsuje w Sejmie projekt ustawy, zgodnie z którym pracownicy socjalni, a nie sąd, będą decydować o odebraniu dzieci rodzicom.. Quo vadis Polsko?


Komentarze
Pokaż komentarze