Mijają kolejne dni od tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W katastrofie lotniczej opodal Smoleńska zginął człowiek dobry i mądry; polityk, który kochał Ojczyznę i wiernie jej służył.
Gdy żył ze strony niektórych działaczy Platformy Obywatelskiej spotykały Go niegodziwości, brutalne ataki i ordynarne napaści. Część polityków PO nieustannie obrzucała Go obelgami, deptała Jego godność, niszczyła i zakłamywała Jego wizerunek. Donald Tusk wtedy milczał i nie reagował. Gorzej - on tych ludzi awansował w Sejmie, rządzie i partii. Po kolejnych wyskokach skandalizującego posła PO z Lublina tłumaczył z poważną miną Polakom, że to „drugi Stańczyk” (trudno o bardziej ponury nonsens!). Odmawiając śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu państwowego samolotu rzucił pogardliwie: „Mnie prezydent nie jest do niczego potrzebny!”. Niedawno z trybuny sejmowej wygrażał posłom opozycji, że „wyginą jak dinozaury”.
Dlaczego D. Tusk dotąd nie przeprosił rodaków? Nie czuje winy i skruchy? Nic mu nie podpowiada sumienie? Nie przemówiły do niego tysiące zniczy, stosy kwiatów, morze narodowych flag i tłumy żegnające śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Czy etos „Solidarności ” coś jeszcze znaczy dla przewodniczącego Platformy?
D. Tusk powinien przeprosić Polaków za kłamstwa o śp. Prezydencie Lechu Kaczyńskim i niebywałe chamstwo, którego za jego przyzwoleniem dopuszczali się jego współpracownicy z PO. Bez takiego gestu trudno będzie o narodowe pojednanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)