Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
266
BLOG

Komorowski ledwo, ledwo...

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 25

 

3 maja marszałek Sejmu Bronisław Komorowski oświadczył, że w dniach żałoby narodowej „wszyscy zdaliśmy egzamin”. Pozwalam sobie być innego zdania. Zdecydowana większość społeczeństwa zdała celująco ów egzamin z kultury osobistej, moralności i przynależności do wspólnoty. Świadczyły o tym tłumy na Krakowskim Przedmieściu i Rynku w Krakowie oraz podczas uroczystości pogrzebowych wszystkich 96 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, tysiące płonących zniczy i morze narodowych flag. Byłem zarówno w Warszawie jak i w Krakowie, gdzie biło wtedy serce Polski i gdzie czuło się powiew pierwszej „Solidarności”, widziałem, wiem. Ale byli też ludzie - na szczęście bardzo niewielu - którzy pokpiwali ze zbiorowej emocji Polaków i z form składania hołdu ofiarom katastrofy, używali kuriozalnych określeń np. „cyrk”, „demon patriotyzmu”, „taniec na trumnach”, organizowali hałaśliwe protesty przeciw spoczynkowi Pierwszej Pary na Wawelu. Takie wypowiedzi i zachowania świadczyły o ich politycznym zacietrzewieniu, pozostawaniu na bakier z narodową wspólnotą, a także o zakłóceniu moralnej busoli.

B. Komorowski, pełniący obowiązki głowy państwa, zaprezentował się raczej jako urzędnik niż mąż stanu. Kancelaria Sejmu poinformowała o ogłoszeniu żałoby z powodu „katastrofy samolotu” ( a nie śmierci Prezydenta RP i osób mu towarzyszących!), sam marszałek w pierwszym wystąpieniu monotonnym głosem opowiadał o artykułach konstytucji zamiast o wielkiej narodowej tragedii i współczuciu rodzinom ofiar. Pospiesznie mianował nowego szefa Kancelarii Prezydenckiej i podpisał kontrowersyjną nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Jego przemówienie na pogrzebie Pary Prezydenckiej w Krakowie to kompromitacja. B. Komorowski długo mówił o Dzwonie Zygmunta i stosunkach polsko-rosyjskich, natomiast śp. Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta RP, ledwo wspomniał (nic dobrze, nic ciepło, nic osobiście!). W kandydacie PO na prezydenta zwyciężyła niechęć do zmarłego tragicznie politycznego rywala. Nic dziwnego, że oklasków prawie nie było. Stałem pośród gęstego tłumu pod telebimem i zastanawiałem się co pali mnie bardziej - ostre słońce czy wstyd za marszałka B. Komorowskiego…

Oczywiście mogło być gorzej, gdyż B. Komorowski wcześniej pozwalał sobie na złośliwości wobec śp. L. Kaczyńskiego nie licujące z powagą urzędu marszałka Sejmu. Ale kandydat PO jest dla siebie bardzo łaskawy opowiadając z dumą, że także on „zdał egzamin w czasie żałoby narodowej”. Moim zdaniem ledwo zaliczył.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka