Szok! Tomasz Wołek, publicysta, były redaktor naczelny gazet „Życie Warszawy” i „Życie” na łamach dziennika „Rzeczpospolitej” z 12 maja objawił się jako singlofob. Agitował na rzecz kandydata Platformy Obywatelskiej Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich argumentując, że ów „ma liczna rodzinę, jest wzorowym mężem i ojcem”. Skrytykował kandydata Prawa i Sprawiedliwości, który żony i dzieci nie posiada. T. Wołek zrazu się kamuflował: „Jarosław Kaczyński wybrał życie samotne. Ten wybór należy uszanować. On w niczym nie dyskwalifikuje”, ale od razu dodał, że wybór ten „nie jest najlepszą rekomendacją dla głowy państwa”. Prawdziwą twarz ksenofobicznego singlofoba odsłonił T. Wołek w kolejnych stwierdzeniach: „Po prostu ktoś taki z natury rzeczy pozbawiony jest pewnej wrażliwości, ma węższy kontakt z realiami codziennego życia w zbiorowości.” oraz „Głowa państwa jest zarazem głową rodziny. To warunek elementarny, nawet nie polityczny. Nie sądzę, by w Polsce miało być inaczej”.
Jak w XXI wieku można pisać takie rzeczy?! Jak można tak myśleć w Polsce, która należy do Unii Europejskiej, ratyfikowała Traktat Europejski i respektuje kanon wspólnych europejskich wartości?! Przecież w naszym kraju obecnie 26% ogółu gospodarstw domowych stanowią gospodarstwa jednoosobowe, a za 20 lat będzie ich 34%! (tak nawiasem w Danii czy Irlandii to około 40%, zaś w Berlinie, europejskiej stolicy singli, jest ich ponad 50 %).
T. Wołek ujawnił poglądy, z których przebija złowroga chęć wykluczenia mniejszości singli z życia publicznego ( odmawia on singlom prawa do pełnienia najważniejszych stanowisk państwowych, a więc społecznego awansu). Zrzucił maskę postępowego Europejczyka i promotora nowoczesności, objawił się za to jako orędownik wstecznictwa, zwolennik atawistycznego patriarchatu, tłamszenia singli „szklanym sufitem” obskuranckich barier. Fe, co za ciemnogród!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)