Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
53
BLOG

Tyson w Gazecie Wrocławskiej

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 1

 

Czytam i oczom nie wierzę. Czytam jeszcze raz. Niestety…

4 czerwca na łamach „Gazety Wrocławskiej” Arkadiusz Franas, zastępca redaktora naczelnego tego dziennika, snuje refleksje nad przyczynami katastrofy smoleńskiej, zawartością czarnych skrzynek, zachowaniami społeczeństwa, kondycją polskiej polityki i naszego państwa. Już sam tytuł „ PiS niczym Tyson w nowicjacie” zapowiada ringowe emocje (Mike Tyson to znany z brutalności amerykański bokser, który przed laty odgryzł przeciwnikowi podczas walki kawałek ucha, brał narkotyki, siedział w więzieniu za gwałt). I rzeczywiście, treść komentarza kontentuje miłośników polityki a’la Palikot.

Redaktor „Gazety Wrocławskiej” zasypuje Prawo i Sprawiedliwość gradem ciosów: „Ugrupowanie to przybrało ciekawą strategię. Sami udają, że są pogrążeni w żałobie i oficjalnie wysyłają tylko sygnały miłości. Tylko, że w ich wykonaniu wygląda to tak, jak w przypadku Michała Wołodyjowskiego, który na początku trzeciej części Trylogii trafił do kamedułów. Ale gdy mu Zagłoba przekazał, że się orda białogrodzka na Rzeczpospolitą w wielkiej potędze gotuje, to „pan Michał wąsikami nagle ruszył i prawicą mimo woli do lewego boku sięgnął, ale nie znalazłszy szabli, zaraz obie ręce pod habit schował, spuścił głowę i rzekł: - Memento mori!”. Nie lubiącym Sienkiewicza przełożę to tak. PiS jest niczym Mike Tyson karnie odesłany do nowicjatu. Pokiereszowanymi w setkach walk ustami klepie różaniec, jednak pieści im pulsują i myśli kierują się ku jednemu: komu by tu przyp…bo w klasztorze zimno. I PiS, niby skupiony na żałobie, co rusz śle swe bojówki, które żądają ujawnienia czarnych skrzynek, powołania nowej komisji itp., itd. A gdy pojawiają się następne koszmarne teorie spiskowe, to posłowie tej partii ze spuszczonymi oczami komentują jedynie „To głos ludu”. Uspokoją się dopiero wtedy, gdy okaże się, że za katastrofę odpowiedzialni są Tusk z Putinem. Bo ich naprawdę nie interesuje wyjawienie prawdy. Ich interesuje tylko prawda, która im odpowiada.” Ufff…

Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju i dziennikarze mogą pisać co im w duszy gra, sumienie podpowiada, a rozum nakazuje. Ale opinie A. Franasa o Prawie i Sprawiedliwości nie odpowiadają prawdzie, są krzywdzące i obraźliwe (wiem ci piszę, bo znam dobrze wielu członków i sympatyków tej partii; ba, sam do niej należę!). Obywatele w społeczeństwie otwartym mają prawo do odmiennych opinii, do zadawania pytań niewygodnych dla władzy, do stawiania hipotez i snucia domysłów. Jakość debaty publicznej od nas wszystkich zależy, a szczególna odpowiedzialność w tej mierze spoczywa na przedstawicielach mediów. Tym bardziej zasmuca język agresji użyty przez A. Franasa, oburza nieparlamentarny zwrot, którym ów okrasił swoje wywody, bulwersuje sięgniecie w ramach publicystycznej bijatyki do „Trylogii” - literackiej szkoły polskości i patriotyzmu.   

 Redaktor A. Franas słusznie podkreśla, że „od 20 lat żyjemy w wolnym kraju. I były tu różne rządy, ale państwo jest jedno. Musimy szanować jego instytucje, bo gdy będziemy chcieli podważać do nich zaufanie za każdym razem, gdy coś się nam nie podoba, to zapanuje chaos i anarchia.”. Szkoda tylko, że jednocześnie wymierza kopniaki rodakom, których poglądów nie podziela.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka