W piątek 8 października Sejm prawie jednomyślnie przyjął rządowy projekt ustawy zakazującej handlu „substancjami zastępczymi” czyli tzw. dopalaczami. Złamanie zakazu grozi karą do miliona złotych. Dopalacze zostały ustawowo zakazane i z tego wypada się cieszyć. W całej sprawie pojawiają się jednak pewne wątpliwości.
Koalicja rządowa zignorowała przedłożenia opozycji (np. Prawo i Sprawiedliwość proponowało, aby środki o działaniu psychotropowym były traktowane jak leki i wprowadzenie ich do obrotu wymagało rejestracji w Urzędzie Leków). Właściciel jednej z sieci dopalaczy aresztowany za otwarcie sklepu wbrew zaleceniom Sanepidu wyszedł na wolność i już zapowiada walkę o pokaźne odszkodowanie. Spektakularna, a miejscami histeryczna, akcja zamykania sklepów rozreklamowała szeroko dopalacze.
Pytanie, którego jakoś dziennikarze najważniejszych mediów nie stawiali przedstawicielom rządu i osobiście premierowi Donaldowi Tuskowi brzmi: „gdzie byliście przez ostatnie 2 lata?”(sklepy z dopalaczami zaczęły powstawać na początku 2008 r.) i „co zrobiliście w sprawie dopalaczy?”. Jak to się stało, że problemu dopalaczy nie zauważyła minister zdrowia Ewa Kopacz, właśnie awansowana na wiceprzewodniczącą PO? Dlaczego alarmu nie narobiły służby, których zwierzchnikiem jest premier? A może służby składały odpowiednie raporty, tylko premier D. Tusk zajęty atakowaniem PiS, umacnianiem jedynowładztwa w swojej partii, urlopami, grą w piłkę nożną bądź atrakcyjnymi wizytami zagranicznymi (ostatnio Indie i Grecja) nie miał się czasu z nimi zapoznać? A jeżeli się zapoznał to czemu nie podjął żadnych działań? Czyżby zlekceważył niepokojące monity?
Teraz pan premier robi dużo hałasu i zapowiada z trybuny sejmowej wtrącanie „handlarzy śmiercią” do więzień. Ale lider PO lubi grzmieć (ludzie wtedy widzą na ekranach telewizorów zapracowanego, zdecydowanego, zatroskanego premiera - i o to chodzi!), a potem zapada w przysłowiowy sen zimowy (tak było z pomysłem wprowadzenia euro w 2011 r. oraz chemiczną kastracją pedofilów). D. Tusk kocha medialne spektakle, są one jego pomysłem na rządzenie. Ciąg dalszy na pewno nastąpi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)