Wybory do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego wygrała Platforma Obywatelska zdobywając 15 mandatów. Aby mieć większość w sejmiku liczącym 36 radnych związała się z SLD (4 mandaty) i PSL (1 mandat). PO mogła szukać porozumienia z 9 radnymi związanymi z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem bądź 7 radnymi PiS. W pierwszym przypadku Platforma nie chciała dopuścić do rządów województwem R. Dutkiewicza, który ją zmiażdżył we Wrocławiu. W drugim partia rządząca realizuje strategię izolacji i niszczenia głównej partii opozycyjnej. Zdecydowała też zimna kalkulacja - PO wybrała mniej licznych koalicjantów, którym tym samym odstąpi mniej władzy. Opowieści o wspólnocie programowej śmiało można włożyć między bajki, zresztą nie silono się zbytnio na kamuflaż.
Powyższe kalkulacje i interesy doprowadziły PO, partię powołującą się na solidarnościowe korzenie (część jej działaczy rzeczywiście je posiada), do koalicji z ugrupowaniami wywodzącymi się z PRL. Owszem, można powiedzieć, że minęło 20 lat i dawne polityczne podziały straciły swoją ostrość. Ale liderzy PO na Dolnym Śląsku mieli wybór i świadomie wybrali na koalicjantów partie, gdzie ton nadają starzy działacze i aktywiści komunistycznego systemu. Widok kolegów z podziemnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów Jacka Protasiewicza i Rafala Jurkowlańca dobijających targu i publicznie ściskających się z byłym działaczem PZPR i byłym sekretarzem generalnym SLD Markiem Dyduchem sprawił mi wielką przykrość. A Państwu?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)