Dotychczasowe ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej (w tym raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego skandalicznie traktujący gen. Andrzeja Błasika i pomijający przyczyny leżące po stronie rosyjskiej) nie pozostawiają złudzeń - służby naszego państwa zawiodły na całej linii. Listę zaniechań i zaniedbań w skondensowanej formie przedstawił dziennik „Fakt” z 15-16 stycznia:
- nie było przygotowanych zapasowych lotnisk
- nasze służby nie dysponowały danymi na temat stanu lotniska w Smoleńsku ani o ekipach ratunkowych
- na lotnisku Siewiernyj nie było funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, poza jednym z ambasady
-nie dokonano tzw. lotu przygotowawczego, żeby ocenić stan lotniska, na którym miał lądować samolot
- piloci Tu-154 lecieli bez bieżącej prognozy pogody i mieli w samolocie nieaktualne karty podejścia
- piloci nie byli odpowiednio wyszkoleni - brakowało ćwiczeń na symulatorach
Warto dodać, że nie ma żadnego „prezydenckiego” samolotu, są samoloty rządowe, którymi podróżuje głowa polskiego państwa. Za bezpieczeństwo Prezydenta RP i towarzyszących mu osób odpowiada rząd, w szczególności szefowie MON i MSZ oraz premier, zwierzchnik służb specjalnych.
Rząd PO - PSL nie zapewnił bezpieczeństwa polskiej delegacji, w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. zginął Prezydent RP wraz z Małżonką oraz wybitni przedstawiciele życia publicznego. Przyszedł czas na odpowiedzialność polityczną premiera Donalda Tuska, ministra obrony Bogdana Klicha i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. To oni zawiedli, to oni nie zapewnili bezpieczeństwa Prezydentowi Rzeczypospolitej i towarzyszącym mu reprezentantom polskiego państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)