Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
134
BLOG

Szarpanie za nogawki jako metoda

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 0

         Jarosław Kaczyński został blogerem na www.salon24.pl, jego pierwszy wpis dotyczył ważnej kwestii patriotyzmu gospodarczego. Już pierwszego dnia odnotowano kilkanaście tysięcy wejść i kilkaset komentarzy. Internauci z ciekawością i w większości z sympatią przyjęli pojawienie się lidera PiS w sieci.
Inaczej zachowali się politycy z konkurencyjnych ugrupowań. Ostrością krytyki przebił wszystkich Marek Migalski, eurodeputowany PJN . Zarzucił on J. Kaczyńskiemu, że ów „nie umie pisać na maszynie”, „nie potrafi obsługiwać komputera”, „udaje blogera” (i w ogóle „jego polityka jest imitacyjna”). Na koniec z zachwytem nad sobą i pogardą dla J. Kaczyńskiego oświadczył, że to on jest „prawdziwym blogerem, a nie jego żałosną podróbką”.


        Uff…Pisać w sieci przecież może każdy, każdy też może podciągnąć się w komputerowych sprawach. Dobrze, że ludzie - także politycy - się uczą. Bardzo dobrze, że politycy chcą się komunikować ze społeczeństwem. Liczba odwiedzin bloga J. Kaczyńskiego potwierdza celność tej inicjatywy. Przywódca PiS uzyskał możliwość bezpośredniego kontaktu z Polakami (jego przekaz nie będzie zniekształcany przez politycznych przeciwników i sympatyzujące z nimi media), pokazał się też jako człowiek korzystający z nowoczesnych technologii. Okazało się, że zabolało to M. Migalskiego. Politolog ów został onegdaj zaproszony przez PiS do kandydowania z listy tej partii i dlatego został eurodeputowanym - ciekawe, czy zna amerykańskie porzekadło: „nie zapominaj o ty kto cię zaprosił na bal”? Jak się wydaje, powodów ataku M. Migalskiego jest kilka. Chce ośmieszyć, a przez to osłabić lidera konkurencyjnego ugrupowania (PJN ma szanse przekroczenia 5-cio procentowego progu wyborczego gdy zmniejszy się poparcie społeczne dla PiS), nerwowo odreagowuje swoje wcześniejsze uwielbienie dla J. Kaczyńskiego (cóż, niedaleko od miłości do nienawiści…), wreszcie daje upust swojemu narcyzmowi. M. Migalski wie co robi. Uwielbia być w centrum uwagi, a szydząc z J. Kaczyńskiego ma 100% gwarancji, że będzie cytowany przez media nieprzychylne PiS. Tak było i tym razem.


         Ewolucja poglądów i zachowań M. Migalskiego zasmuca. Meritum czyli treść wpisu J. Kaczyńskiego go nie interesuje. Woli kopanie po kostkach lidera opozycji (dzięki któremu znalazł się w polityce !) i przechwałki na własny temat.
            

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka