Jak można było przewidzieć telewizja TVN w atmosferze sensacji eksploatuje temat ułaskawienia przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przedsiębiorcy Adama S., wspólnika adwokata Marcina Dubienieckiego, męża Marty Kaczyńskiej. W poniedziałkowych „Faktach” znów była newsem numer jeden. Informacje i komentarze tak zestawiono, że tworzyły wrażenie przekrętu w imię rodzinnego interesu. Zręcznie pominięto fakty nieprzystające do forsowanego przekazu. Nie podano, że Adam S., który był skazany na rok więzienia w zawieszeniu za wyłudzenie ok. 120 tys. zł z PFRON i oszukanie urzędu skarbowego na 30 tys. zł przed ubieganiem się o ułaskawienie wszystkie pieniądze zwrócił. Nie zacytowano wypowiedzi dra Andrzeja Dudy, który w kancelarii prezydenta L. Kaczyńskiego odpowiadał za sprawy ułaskawień (oświadczył on, że M. Dubieniecki z nim na ten temat nie rozmawiał, a do Kancelarii Prezydenta nie pisał; A. Dudę cytowała „Rzeczpospolita” z 7 marca). Nie poinformowano, że w chwili ułaskawienia Adama S. adwokat M. Dubieniecki nie był jego wspólnikiem, ale reprezentował interesy innej osoby w spółce na zasadzie umowy powierniczego nabycia udziałów.
Z powyższych faktów wynika, że prezydent L. Kaczyński ułaskawił przedsiębiorcę, którego wina nie była wielka (wyrok w zawieszeniu) i który pieniądze przed prośbą o akt łaski zwrócił. W tym czasie nie był wspólnikiem M. Dubienieckiego. Czy można z tej sprawy zręcznie selekcjonując fakty i krzycząc nieustannie „to trzeba wyjaśnić!” zrobić aferę? Będzie trudno, ale TVN próbuje. Obóz rządzący słabnie, więc jego medialni sprzymierzeńcy (do akcji TVN np. dołączył w złośliwym komentarzu Tomasz Kontek na łamach dziennika „Fakt” z 8 marca) okładają J. Kaczyńskiego niczym kijem tym co mają pod ręką. Najbardziej smutne jest wszakże to, że próbują szargać pamięć tragicznie zmarłego prezydenta L. Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)