Bronek Komorowski, prezydent RP, często zaskakuje i wstyd przynosi. A to coś w rozmowie palnie, a to byka ortograficznego strzeli, a to przed kobietą szybko miejsce zajmie, a to parasola, gdy deszcz leje, gościowi nie użyczy. Ostatnio na uroczystym obiedzie wydanym na cześć szwedzkiej pary królewskiej pochwycił kieliszek królowej Sylwii. Gdyby nie refleks króla Gustawa XVI, który podał małżonce pusty kieliszek Bronka, królowa nie miałaby czym wznieść toastu.
Można by powiedzieć - drobiazg. Ale to już kolejna gafa Bronka, która dowodzi problemów z etykietą. Okazuje się, że skromne walory intelektualne idą w Jego przypadku w parze z kłopotami z odpowiednim zachowaniem między ludźmi.
PS. Piszę „Bronek”, gdyż tak Bronisława Komorowskiego Platforma Obywatelska reklamowała w czasie kampanii prezydenckiej w 2010 r. Bronek to swój chłop - i do górali wesoło krzyknie, i na nartach radośnie przewróci, i prezydentowi USA jowialnie zwróci uwagę na jakże ważną kwestię wierności żony, i o bigosie smacznie poopowiada. Bronek za „Bronka” na pewno się nie obrazi…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)