Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk
165
BLOG

Platforma zarządza proletami

Roman Kowalczyk Roman Kowalczyk Polityka Obserwuj notkę 1

Platforma odnosi się do ogółu Polaków podobnie jak „partia wewnętrzna” traktowała „proletów” w książce G.Orwella „1984”. W kampanii wyborczej kusiła stabilizacją i wielką kasą z Unii Europejskiej oraz straszyła władzą Prawa i Sprawiedliwości przedstawianą jako rządy „kiboli”. Prorządowe media zmieniały w karykaturę program i przekaz PiS. Do wyborów trzymano w ryzach ceny paliwa. O podnoszeniu wieku emerytalnego nie było mowy, o zmianach w finansowaniu Kościoła też nie.


Po zwycięstwie PO podatki i ceny poszły w górę. Obecnie D. Tusk  twardo forsuje podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na wykonywany zawód, odrzuca propozycję referendum w tej ważnej sprawie. Ma zostać zlikwidowany fundusz kościelny, który stanowił rekompensatę za majątek zabrany Kościołowi po II wojnie światowej przez komunistów (jak dotąd jest to zadośćuczynienie dalece niepełne). Jan Filip Libicki, senator PO, z gorliwością neofity - kiedyś należał do PiS - zapowiada projekt ustawy usuwającej związki zawodowe z zakładów pracy.


Powyższe zmiany mają umocnić rządy oligarchii i Platformy, która reprezentuje politycznie jej interesy. Chodzi o to, żeby Polacy dłużej pracowali na wysokie pensje dla ludzi władzy (za rządów D. Tuska przybyło wszak 100 tys. urzędników), aby „krewni i znajomi królika” pousadzani w rożnych spółkach otrzymywali milionowe premie (np. za „koordynowanie” przygotowań do EURO 2012), żeby jeździli luksusowymi samochodami (likwiduje się szkoły, ale ostatnio ministerstwo edukacji zakupiło dla urzędników 2 volkswageny - passaty po 160 tys. zł każdy). Chodzi o to, żeby Kościół, wmanewrowany w dyskusję o finansach i materialnie osłabiony, nie wtrącał się w to, co robi z Polakami władza, nie komentował rzeczywistości i siedział cicho. Chodzi o to, żeby działacze związkowi przestraszeni perspektywą utraty etatu nie mobilizowali pracowników i nie krytykowali rządu.


Platforma porzuciła solidarnościowe ideały, przekształciła się w partię sytą i bezideową, chce pozostawać w fotelach władzy jak najdłużej (na łamach „Uważam Rze” z 12 marca trafną analizę systemu Tuska przedstawił J.M. Rokita; warto przeczytać). Jej poczynania układają się w spójną całość, której wspólnym mianownikiem jest partyjna hegemonia i atomizacja społeczeństwa. Jak na ironię losu czyni to wszystko partia mająca w nazwie „obywatelska”… Jakże aktualne stały się słowa starej piosenki Zbigniewa Hołdysa: „Hej, prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tłuszcz już was w swoje szpony dopadł szmal piana płynie z ust”!

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka